Właśnie wróciłyśmy ze zwycięskich zakupów. Wreszcie! Sukienka na studniówkę nabyta. Za tydzień pierwszy poważny bal mojej córci, a my już traciłyśmy nadzieję, że się uda coś kupić. Ale się udało i ostatnim rzutem na taśmę kupiłyśmy kreację prawie jak z marzeń. Prawie, oczywiście, bo marzenia, jak to marzenia, są dość nieuchwytne.