Jadzia szalała na parkietach Krupówek. Nie przeszkadzało jej dobrze zadomowione sześćdziesiąt na karku. Trzeba korzystać z życia póki można. Towarzyszył jej Adam. Przystojny, jak na siedemdziesiątkę, wdowiec. Spotkali się na jednej z potańcówek, na której Adam był z przyjaciółmi uczcić okrągłe urodziny. Miłość w Zakopanem kwitła…

Trzasnął drzwiami i wsiadł na motocykl. Boże! Jak on miał dość tej baby! Gdyby nie te kredyty… Jechał szybko. Zbyt szybko jak na taki deszcz. Co tam, byle dalej od niej, jej despotyzmu i wiecznych wymagań. Zrobiła sobie z niego chłopca na posługi! Jego! Jednego z lepszych informatyków w mieście, szefa dużego działu w jeszcze większej firmie. Niech ją szlag! Tylko pieski wyprowadź, pieski nakarm, idź do weterynarza bo coś Fifuś[…]