Czytasz teraz
Jak to dobrze być kobietą po 40-tce

Jak to dobrze być kobietą po 40-tce

Kasia Potargana

Jak to dobrze być kobietą po 40-tce. Chyba nigdy nie czułam się tak dobrze ze sobą i tak za pan brat z życiem, jak właśnie teraz. Pewnie. Coraz częściej gdzieś tam strzyknie, a wzrok leci (ale to od komputera, broń Boże nie z powodu wieku), ale i tak chyba bym się nie zamieniła na lata z młodzieżą.

Dlaczego dobrze być kobietą po 40-tce?

Powodów jest kilka. Jednak większość z nich można by zamknąć w stwierdzeniu: „nic nie muszę, wszystko mogę”, a właściwie w uświadomieniu sobie tej pięknej prawdy i wprowadzaniu jej w życie.

Jednak na tym jednym zdaniu nie mogę zakończyć wpisu, ponieważ byłby za krótki. Dlatego spróbuję Ci pokazać jak piękne jest życie czterdziestolatki w większej ilości zdań.

Nie muszę gonić

O tak! Nie muszę gonić i nie muszę gnać. Nie gonię za karierą, ani za pieniądzem, bo wiem, że to co osiągnęłam jest już dobrą bazą. Jak osiągnę coś więcej to miło. Jak nie – to cóż, Świat się nie zawali. Cóż za komfort, prawda?

A do tego, ponieważ dzieci są już w dużej mierze samodzielne, a życie zawodowe ustalone, wreszcie mam czas dla siebie, na swoje pasje, no i dla rodziny. To wielka przyjemność móc po prostu być, po prostu kręcić mydła, po prostu rozmawiać z dzieckiem, mamą, z partnerem, czy przyjaciółką, bez oddechu niezałatwionych spraw na plecach. A nawet gdy gnam, to gnam, bo chcę, bo mogę, a nie dlatego, że muszę. Luksus prawda?

Możesz wyczuwać w tym momencie mały paradoks: Jak to uwolniłaś się od dzieci i wreszcie masz dla nich czas? A tak. Właśnie tak. Nie potrzebują obsługi fizycznej, wożenia (no to nie do końca prawda, ale wożenie to też czas na rozmowy), ubierania, pilnowania, ogarniania, kąpania, karmienia, to mogę w tym czasie z nimi pogadać. Zmienia się jakość naszych stosunków i to dopiero jest piękne.

Nie muszę ekstra wyglądać

Jakaż to ulga, prawda? Owszem. Lubię wyglądać dobrze. Ale mój wygląd to mój wybór, nie konieczność, jak w przypadku młodych ludzi. Mogę lubić siebie taką jaka jestem. Teraz to wiem. Mój wygląd to suma moich przeżyć. Fajnie mieć świadomość ile się przeżyło, gdy się patrzy na swoje zmarszczki. Mam rozstępy i cellulit i zupełnie mi to nie przeszkadza, bo to część mojej kobiecości, bo to pamiątka chociażby po moich dzieciach. Mam trochę odłożone tu i tam, ale cóż z tego. I tak nie będę startowała w Top Model, ani Miss Universum.

Znam swoją wartość

I znów w związku z tym nic nie muszę. Nie przejmuję się opiniami innych, jeśli nie są dla mnie ważni. A nie wszyscy muszą być ważni. Już doszłam do tego. Bagaż doświadczeń jaki mam w sobie, mądrość, którą nabywam (nadal), dają mi ogromny luz i pozwalają wybierać z kim się zadawać, kogo mieć przy sobie, a kogo unikać. Nie muszą mnie wszyscy lubić, nie muszę się z wszystkimi spotykać. Kogo kocham i szanuję, o tego dbam. A kto niekoniecznie jest mi miły, niech odchodzi w pokoju.

Nie muszę nic nikomu udowadniać

To jest dopiero luksus. Mmmm…. Kiedyś próbowałam dyskutować, spierać się, myślałam, że moja prawda jest prawdziwsza, a racja większa. Dzisiaj coraz bardziej lubię słuchać. Bo jak słucham to się uczę. Lubię też odpuszczać. Cóż mi za różnica, czy mam rację, czy nie mam racji, jeśli to nie wpływu na stan rzeczy, a spokój dzięki temu – bezcenny.

Cieszę się życiem

Bo mogę i w końcu jestem tego świadoma, że życie można i trzeba kochać i doceniać. Uśmiechać się na widok chmur i pani w sklepie. Cieszyć się, że pada deszcz i że boli noga, bo to znaczy, że ją mam, że żyję i czuję.

I najważniejsze

Wiem, że przetrwam wszystko. Tyle już przeżyłam. Tyle razy myślałam, że to już koniec. Że moje życie legło w gruzach, nie ma wyjścia i się nie podniosę. A jednak się podnosiłam, trwam i mam się dobrze. I następnym razem też się podniosę i przetrwam. I ta świadomość jest nie do przecenienia. I ta świadomość sprawia, że czuję się silna i się nie boję (no może, coraz mniej się boję).

No i powiedz, czy życie kobiety po 40-tce nie jest piękne?

Nic nie muszę – Wszystko mogę

5
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Irena-Hooltayewpodrozy
Gość

Też nigdy nie zamieniłabym się wiekiem z młodymi ludźmi.
Dobrze podsumowałaś swój wiek.Dojrzałe kobiety są bardzo świadome swojej kobiecości i wiedzą, czego chcą od życia.
Nic nie muszą, wszystko mogą.
Więcej zalet niż minusów.
Fajnie,że tak optymistycznie patrzysz na życie,mimo, iż jak piszesz, sporo przeszłaś.
Moja Mama zawsze mi mówi,że życie jest piękne w każdym wieku.
Wszystko siedzi w naszych głowach.
Pozdrawiam-)

Lidka
Gość
Lidka

W tym roku skończyłam 40 lat. Dopiero od niedawna zaczęłam żyć pełnią życia. To jest magiczny wiek. Jest również świadomość przemijania, ale nie skupiam się na tym. Liczy się tu i teraz. Liczy się to co lubię i nie skupiam się tylko na sprawianiu przyjemności innym. Ja dla siebie zaczęłam być ważna. Ja jestem szczęśliwa i inni się uśmiechają.

Filovera
Gość

A zobaczysz jak fajnie jest po 50-tce! Zdrówka życzę i nadal tej wspaniałej pogody ducha 🙂

Małgośka Ch
Gość
Małgośka Ch

Sama lepiej bym tego nie ujęła. Parę lat temu już czekałam na te magiczne 40 żeby właśnie móc powiedzieć, że już nic nie muszę, a jeszcze wiele mogę…
Teraz kilka lat po 40 cieszę się, że żyjemy w takich czasach kiedy kobiety mogą się realizować i po prostu korzystać z życia.
Niczego nie żałuję… to co minęło sprawiło, że jestem, jaka jestem…i lubię taką siebie i lubię moje życie…
Pomimo strzykania w kościach i nadprogramowych kilogramów….bo po prostu już wiem co jest ważne….


© 2018-2019 Myśli Potarganej - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Obsługa techniczna - TwojeCentrum.pl

W górę