Myślę, czuję, protestuję

Kasia Potargana
4 komentarze

„Myślę, czuję, protestuję”. To hasło na plakatach protestujących kobiet, chyba najlepiej oddaje całą istotę obecnych protestów.

W cywilizowanym kraju

  • Wszyscy obywatele są równi bez względu na rasę, wyznanie, orientację seksualną, płeć i poglądy
  • Państwo i Kościół są odrębnymi bytami
  • Kobiety decydują o swoim losie
  • Państwo opiekuje się słabszymi i chroni przed przemocą, oraz wykluczeniem, a obywatele czują się bezpiecznie
  • Szkoła jest wolna od religijnej i jakiejkolwiek indoktrynacji
  • Sądy są niezawisłe i wolne od polityki, oraz polityków

Niby takie to wszystko oczywiste

Niby mamy to wszystko zagwarantowane w Konstytucji. A jednak to, co się dzieje w Polsce, łamie wszelkie reguły. I najbardziej mnie boli, że władze czyniąc to wszystko zasłaniają się właśnie Konstytucją.

Ostatnie wydarzenia

Ogłoszony przez pseudo TK wyrok w sprawie zapisu w ustawie o zakazie aborcji w przypadkach ciężkiego uszkodzenia płodu, świadczą o kierunku w jakim zmierza nasz kraj. O braku szacunku władz do obywateli, do praw człowieka, a szczególnie do praw kobiet.

Boli mnie pogarda władz w stosunku do obywateli.

To jak propaganda przedstawia sprawę aborcji w tych szczególnych przypadkach, robiąc z kobiet morderczynie i potwory.

Boli mnie to, że używa się tak ważnych, bolesnych tematów, by przykryć indolencję rządu w obliczu kryzysu spowodowanego pandemią. Zamiast ratować miejsca pracy, ratować zdrowie obywateli, zajmują się sprawami światopoglądowymi, które w obecnej sytuacji nie są chyba najważniejsze.

Budzi we mnie przerażenie i obrzydzenie. Cynizm, oraz arogancja, z jakimi władza jedocześnie narzuca obostrzenia i wysyła ludzi na ulicę narażając ich na zakażenia. To nie czas i pora na trudne tematy.

A tymczasem podrzucają, a to temat LGBT, a to aborcję, oskarżając opozycję właśnie o wyciąganie ludzi na protesty, jakby ludzie swojego rozumu i woli nie posiadali.

I chyba to jest dla mnie najtrudniejsze do zniesienia. To, że jesteśmy traktowani przez panów i władców jak bezwolne bydło.

Ale drodzy Rządzący

My nie jesteśmy bydłem (z całym szacunkiem dla bydła). My jesteśmy ludźmi. Myślimy, czujemy i mamy wolną wolę.

Gdzieś czytałam, że pycha idzie przed upadkiem

I tej nadziei się trzymam. Nic nie trwa wiecznie. Ta władza też.

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Pieprzyć z Fantazją

Kasiu, ja jestem prawdziwie przerażona tym, co dzieje się w kraju. Wygląda na to, że będzie tylko gorzej….

Słodko Słodka

Jak sobie o tym wszystkim pomyślę, to mnie w tyłku rwie, cofamy się do średniowiecza. Rodziłam w 29 tc martwe dziecko, pamiętam jak dziś położna powiedziała do mnie, że powinnam się cieszyć, że natura zrobiła swoje, że nie będę musiała wychowywać kalekiego dziecka… przeżyliśmy stratę bardzo. A teraz co mają powiedzieć kobiety dziś tym, którym natura nie dopomoże? Chore to wszystko, jakby nie mieli teraz ważniejszych spraw, zamiast się zająć szpitalami i służbą zdrowia, żeby była sprawna to co chwile jakieś cyrki i szopki.

Zobacz także

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Akceptuj Polityka prywatności

Polityka prywatności