Czytasz teraz
Pozwól się dziecku ponudzić

Pozwól się dziecku ponudzić

Kasia Potargana

Tak się jakoś dziwnie porobiło,

że odbieramy nudę i nicnierobienie jako coś złego. A już nicnierobienie dzieci – nie do pomyślenia! To ciągle dążenie do zajęcia każdej minuty, każdej sekundy życia młodego człowieka: szybciej, wyżej, dzielniej.

Czego pragniemy?

Lub czego się boimy jako rodzice, że tak szczelnie wypełniamy czas naszych dzieci? Szkoła/przedszkole, 3 języki, karate, basen, balet… A w wakacje koniecznie obóz tematyczny i broń Boże, żeby był na nim czas wolny. Jak wczasy, to w hotelu z animatorami. Jak urodziny, to też musi przyjść pani do zabawiania. A jak dziecko w domu, bez zajęć, to niech chociaż poczyta, ma w ręku tablet, laptopa, telefon. A jak nie, to mimo, że padamy na buzię, pogramy z dzieckiem, w grę pobawimy się. Żeby tylko nie było przez chwilę samo, żeby tylko się nie nudziło.

Rozumiem, że część z nas rodziców

W ten sposób chce zadbać o przyszłość swoich dzieci. Nauczyć jak najwięcej, pokazać jak najwięcej, by w czasach ogromnej konkurencyjności, nasze pociechy nie zostawały z tyłu. Jako dobrzy rodzice, odpowiedzialni za rozwój naszych pociech, chcemy wykorzystać każdą sekundę.

Przypomnijmy sobie

Jak to było, gdy byliśmy dziećmi. Czy ktoś od rana do wieczora organizował nam czas? Czy to była jakaś tragedia, że się nudzimy, że w wakacje biegamy między blokami z innymi dzieciakami? Albo jedziemy do babci na wieś, gdzie nie ma żadnych (na pewno?) rozrywek?

Gdy my, jako dzieci się nudziliśmy

Co wtedy robiliśmy? Czy potrzebowaliśmy zabawiania, czy raczej wymyślaliśmy sobie zabawy? Czy cierpieliśmy z powodu braku atrakcji zapewnionych przez rodziców? Czy brak miliona dodatkowych zajęć sprawił, że teraz nie radzimy sobie w życiu? Coś mi się wydaje, że krzywda nam się nie działa, a i teraz raczej sobie radzimy, prawda?

I nie było depresji…

Jakoś sobie nie przypominam, żeby wśród koleżanek i kolegów, gdy byłam dziewczynką, dziewczyną – były osoby chore na depresje, czy nerwice. Teraz depresja i nerwice, to codzienność młodych ludzi. Czy to czasem nie przez brak czasu na nudę?

A jakby tak uznać nudę

za jedno z najbardziej rozwijających „zajęć”, a czas na nią przeznaczony, traktować jako czas zyskany, a nie stracony? Dziecko przecież (dorosły z resztą też), potrzebuje czasu na odpoczynek i regenerację. Czasu, w którym jego mózg uporządkuje zdobytą wiedzę i umiejętności, ale też zwyczajnie odpocznie. Czas nicnierobienia może być czasem bardzo cennym. Ma to sens?

I nie martw się.

Nuda nie trwa w nieskończoność. Przyroda nie znosi pustki, więc gdy młody człowiek już się nudą nasyci, sam zacznie się ruszać. Sam zacznie kombinować jak z tej nudy się wyrwać, a to jest właśnie doskonały moment na kreatywność i tworzenie. To w tym momencie rodzą się nowe pomysły, powstają nowe zabawy, nowe rysunki, nowe budowle z klocków i całe światy tworzone w wyobraźni.

Wiem, że czasem ta dziecięca, czy młodzieńcza kreatywność,

może być dla nas opiekunów nieco kłopotliwa. Jednak pozwólmy dziecku wychodzić z nudy na swój sposób.

Na słowa „nudzi mi się” nie zrywajmy się jak szaleni, pełni wyrzutów sumienia i zmartwieni o nasze dziecię, Nie pchajmy się z milionem pomysłów. Po prostu przyjmijmy ten stan rzeczy. Wiele dobrego na przyszłość może się z tego urodzić. Jeśli chcemy dziecku pomóc, ponieważ czujemy/ widzimy, że nie jest to dla niego komfortowa sytuacja, zawsze możemy wyrazić swoje zrozumienie dla jego stanu („tak, nuda może być okropna”, albo „o tak, znam to uczucie”) i zachęcić do podjęcia działania pytając: „ciekawe, co byś teraz miał ochotę zrobić?”, albo mówiąc: ” na pewno zaraz coś fajnego wymyślisz, nie mogę się doczekać – co to będzie?”

Przyznam się szczerze,

że ja kiedyś też byłam taką nadgorliwą mamą (no może jednak czasem luzowałam). I teraz nawet teraz mi się zdarza nadgorliwość. Jednak przyjmuję naukę od moich dzieci, które na propozycję wyjazdu w ciekawe miejsce, pełne atrakcji i możliwości zwiedzania mówią: „Mamo doceniamy, że chcesz nam wiele pokazać, ale my chcemy po prostu POBYĆ z tobą, w spokoju odpocząć, porysować, poczytać. Pojedźmy gdzieś, gdzie jest nudno.”

I tak przemyślałam, że mają rację i jestem wdzięczna im za takie lekcje. Za to sprowadzanie mnie na ziemię i powrót do tego co jest ważne, gdy za bardzo odlecę.

Pozwólmy więc się dzieciom ponudzić, a przy okazji…

same też się ponudźmy. Może coś fajnego się z tego wykluje? Kto wie? Kto wie?

Pages: 1 2
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Pełnia Smaków

Oj, nuda czasami jest zdecydowanie potrzebna 🙂

Magdalena

Dokładnie tak, jak dziecko będzie chciało to samo sięgnie po zabawkę 🙂 U nas akurat padlo na lego wedo i dziecko całymi dniami tylko siedzi nad tym. Więc naprawdę fajna zabawa.


Inne nasze serwisy- TwojeCentrum.pl - Kosą po patelni

© 2018-2021 Myśli Potarganej - Wszelkie prawa zastrzeżone.

W górę
4
0
Napisz coś od Siebiex
()
x