Romans z żaglami w tle cz. 4

Powiedział żonie. Wszystko. O tym, że już nic ich nie łączy, że dawno się przestali kochać, że tamta jest wspaniała, ciepła, kochana i chce z nim żeglować, a Królowa Lodu nigdy. I że ciągle się śmieje, też uwielbia motocykle. A oni kiedy na motocyklu gdzieś byli razem?
Kolejne dni to było jakieś szaleństwo, awantury, przepraszanie, rozmowy, wyzywanie, przymilanie, groźby – „Będziesz sam płacił kredyty! Zobaczysz! puszczę Cię w skarpetkach!”. Postanowienia poprawy. Wypytywanie o nią. Kto to jest?  Co robi ? Gdzie mieszka? Ile ma lat? Na prawdę 10 lat starsza ode mnie?! Wyciągnęła z niego wszystko. Nie miał siły się opierać dłużej. W sumie, Królowa Lodu jak chce potrafi być całkiem gorąca. I jak walczy o niego… Zaczęła o siebie dbać, zaprasza go do kina i do łóżka. Po co się pchać w jakieś sytuacje, jak na miejscu robi się całkiem przyjemnie…?

Czekała, myślała, mimo wszystko tliła się w niej nadzieja, lecz i ona słabła. W końcu poddała się. Postanowiła zamknąć ten rozdział życia. Zapomnieć. Zapomnieć jak najszybciej.

Czas płynął, mróz powoli odpuszczał, śnieg topniał, wiosna zaglądała do jej okien budząc nadzieję, na nowe, lepsze życie. Rany się zabliźniały, uśmiech coraz częściej gościł na jej twarzy.

Obudziło ją poranne słońce radośnie wdzierając się i panosząc w całym domu. Postanowiła zrobić wiosenne porządki. Sprzątała i podśpiewywała. W pewnym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi – kurier poczta kwiatowa – Ojej. a co to? Kwiaty? Jakie piękne! Ach tak! Przecież dzisiaj ma urodziny – od kogo to może być? Od Niego?

Do kwiatów dołączony był liścik. Rozerwała niecierpliwie kopertę:

„Mam nadzieję, że prezenty od MOJEGO męża się podobały, chociaż zupełnie nie były w moim guście, a wyjazd sylwestrowy na mój koszt(!) był udany. Cóż, zarobiła Pani sobie na wszystkie te przyjemności… W każdym razie przesyłam życzenia wszystkiego najlepszego z okazji 45(!) urodzin. Życzę Pani, aby nie wsadzała Pani dupy w nie swoje łóżko i znalazła sobie faceta bez żony, żeby nie musiała go Pani wyrywać z rodziny.

I tak się skończył romans z żaglami w tle. Czy dobrze? Mnie wydaje się, że dobrze. Małżeństwo zostało uratowane i przeżywa renesans. A Ona? Ona przeżyła wspaniałą przygodę,  nauczyła się czegoś o życiu i o mężczyznach…

Poruszył Cię ten wpis? Skomentuj, udostępnij, polub. Będę wdzięczna za każdą Twoją reakcję.
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o