Skąd się bierze negatywne myślenie?

Kasia Potargana
0 komentarzy

Zastanawiasz się czasem skąd się bierze negatywne myślenia? Dlaczego, gdy sto osób Cię pochwali, a jedna zgani, nie doceniasz pochwał, a długo i szczegółowo rozpamiętujesz to jedno złe słowo? Czemu martwisz się na zapas i czujesz niepokój, choć w tej chwili nic złego się nie dzieje? Czy zdarza Ci się robić coś tylko po to, by zapobiec czemuś złemu, zamiast działać, by powstało coś dobrego i pięknego? Czemu przeceniamy zagrożenia, a nie doceniamy szans i możliwości?

W zaklętym kręgu czarnowidztwa

Właściwie nie zastanawiasz się nad tym dlaczego tak się dzieje. Po prostu tak masz i już. Myślisz, że to moja indywidualna cecha, to czarnowidztwo. To wyszukiwanie ewentualnych zagrożeń i staranie się zapobiegać im. To przykładanie wagi do krzywych spojrzeń i niepowodzeń. Starasz się walczyć z negatywnym myśleniem swoimi metodami, zupełnie nie rozumiejąc o co w tym wszystkim chodzi. I ta myśl, że jesteś czarnowidzem doprowadza Cię do jeszcze większego czarnowidztwa, bo zła jesteś na siebie za to, że tylko kraczesz i kraczesz i czekasz najgorszego. Zaklęte koło negatywnego myślenia się zacieśnia i mimo starań, nie możesz znaleźć drogi wyjścia. Negatywne myśli wracają, a Ty je jeszcze potęgujesz.

Mam dla Ciebie dwie dobre wiadomości: Pierwsza – nie jesteś w tym sama i nie jesteś dziwna. To zupełnie normalne, a właściwie naturalne, ponieważ negatywne myślenie jest „spadkiem” po naszych przodkach. Druga wiadomość jest taka, że można to zmienić i nauczyć swój mózg pozytywnego myślenia i reagowania.

O tym wszystkim pisze w swojej książce „Szczęśliwy mózg” Rick’ Hanson’. To z niej dowiedziałam się o co chodzi z tym negatywnym myśleniem. I muszę powiedzieć, że ta świadomość jest dla mnie bardzo uwalniająca. Może Ty to wszystko już wiesz, ale dla mnie jest to takie odkrycie, że postanowiłam się z Tobą nim podzielić.

Cofnijmy się w czasie

Obecnie, żyjemy w stosunkowo bezpiecznych i spokojnych czasach. Szczególnie my, mieszkańcy Pierwszego Świata. Mieszkamy w zamkniętych budynkach, po ulicach nie hasają dzikie stworzenia, wiemy które rośliny są jadalne, a które trujące. Z punktu widzenia ewolucji naszego gatunku, te spokojne czasy trwają od bardzo, bardzo krótkiego czasu. Wcześniej negatywne nastawienie po prostu ratowało życie. Negatywne nastawienie to wykształcony przez miliony lat rozwoju układu nerwowego mechanizm obronny.

„Papierowy tygrys”

To właśnie od umiejętności przewidywania zagrożeń i ich unikania zależało życie naszych przodków. Autor podaje w książce przykład „papierowego tygrysa”. Pozwól, że i ja go przytoczę: Wyobraź sobie, że w pobliskich krzakach widzisz tygrysa. Może to tylko twoja wyobraźnia, a może realne zagrożenie. Jakie myślenie jest wtedy bardziej wskazane? Wolisz myśleć, że tylko Ci się wydaje, że widzisz tygrysa, że to pewnie papierowa makieta i stać się jego ofiarą, gdy okaże się żywym zwierzęciem? Czy założyć, że to prawdziwy drapieżnik i uciec jak najszybciej? Myślę, że twoja odpowiedź jest jedna: uciekać.

I właśnie tak to działa. Nasz mózg tak się wykształcił, by szybko rozpoznawać zagrożenia i znajdować drogi ucieczki. To dlatego lepiej słyszymy i zwracamy uwagę na złe wiadomości, niż na dobre. To dlatego nastawieni jesteśmy na analizowanie ewentualnych zagrożeń. Nasz mózg przez lata ewolucji nauczył się wykrywać zagrożenia, zapamiętywać je i unikać ich.

Mózg stale w gotowości

Dzięki „doświadczeniom” naszych przodków, które pojawiały się przez miliony lat ewolucji, nasze mózgi nastawione są na stałą czujność. Nawet, gdy wszystko jest ok. Jesteś spokojna i zrelaksowana, twój mózg jest stale w stanie gotowości, by móc Cię chronić przed ewentualnymi niebezpieczeństwami. To stąd to ledwo wyczuwalne uczucie niepokoju, niezadowolenia, wyobcowania, które nam często towarzyszy, nawet w chwilach spokoju i równowagi.

Mózg ciągle czuwa, jak strażnik wypatrujący wroga. Dlatego łatwiej i szybciej reagujesz na negatywne bodźce, niż na bodźce pozytywne. Z pochwały szefa, zawierającej tylko jedną małą uwagę, zapamiętasz właśnie tę uwagę i będziesz ją roztrząsać. Szybciej zauważysz twarz rozłoszczoną , niż uśmiechniętą.

Siła złego

Człowiek posiada trzy podstawowe potrzeby:

  • bezpieczeństwa/unikania straty
  • nagrody/przyjemności
  • więzi

Negatywne myślenie jest właśnie odpowiedzią na tę pierwszą potrzebę. Czy wiesz, że człowiek jest w stanie zrobić znacznie więcej, by uniknąć straty, niż wypracować realny zysk, a w trwałym związku potrzeba aż pięciu pozytywnych reakcji, by zagłuszyć jedno złe doświadczenie. Dobre samopoczucie pojawia się dopiero wtedy, gdy aż trzykrotnie liczba pozytywnych momentów przekroczy liczbę momentów nieprzyjemnych.

Nasz mózg mocniej reaguje na rzeczy złe, niż dobre. Np. trudniej zapomnieć bohaterowi jeden zły, niepoprawny uczynek, niż zauważyć, że przestępca zrobił coś dobrego, by się zrehabilitować. Mózg bardziej koncentruje się na uczuciach nieprzyjemnych, niż przyjemnych, a nasze reakcje są silniejsze na przykre doznania, niż doznania miłe. To zasługa ciała migdałowatego – części mózgu odpowiadającej za uczucia i emocje. Gdy np. słyszymy przykre słowa, nasz gniew pobudza ciało migdałowate do aktywności, aby uruchomiło mechanizmy obronne. Dzisiaj reakcję tę wywołał gniew na szefa. W innej sytuacji ta sama reakcja uratowałaby Ci życie kierując do ucieczki przed tygrysem i uruchamiając całą masę mechanizmów w twoim organizmie ułatwiających Ci tę ucieczkę.

W błędnym kole negatywnego myślenia

Niestety negatywne nastawienie, pogłębia jeszcze bardziej kolejne negatywne reakcje. Twój mózg uczy się i uwrażliwia coraz bardziej na najmniejsze przykrości, reagując coraz mocniej. A gdy reakcje są negatywne, mechanizmy w twoim mózgu jeszcze mocniej się uruchamiają. Dlatego każdy stres, poirytowanie, poczucie krzywdy, czy niepokój powiększają twoją podatność na kolejne poczucie krzywdy, niepokój, stres, poirytowanie i tak w koło.

Jak wyjść z błędnego koła

W obecnym Świecie nie potrzebujemy aż tak mocno wykształconego mechanizmu obronnego. Tygrys raczej w krzakach na nas nie czyha. Jednak ewolucja zrobiła swoje i ten fakt należy przyjąć i zaakceptować. A następnie spróbować choć trochę to zmienić. W dzisiejszych czasach bowiem, więcej korzyści odniesiemy myśląc pozytywnie i szukając dobrych rozwiązań, niż będąc nastawieni negatywnie.

Wymaga to trochę pracy i skupienia, ale jest możliwe. Możemy wyjść z błędnego koła negatywnego myślenia i nauczyć swój mózg pozytywnego myślenia, oraz zauważania dobra. Możemy sobie wypracować równowagę między myśleniem negatywnym, a pozytywnym. Możemy wypracować sobie równowagę w ogóle. Mózg to uczący się organ. Wg badań naukowców można go wytrenować, jak mięsień trenowany na siłowni i to niemal dosłownie, bo mózg potrafi powiększyć struktury odpowiadające za daną jego funkcję (czyli np. za pozytywne myślenie). Jak to zrobić?

To już temat na kolejne wpisy.

Jeśli jesteś ciekawa szczegółów działania mózgu w temacie negatywnego myślenia, lub napisałam coś niejasno, sięgnij po książkę. Ja chciałam tylko zwrócić twoją uwagę na to jak w nas powstaje negatywne myślenie, może trochę uspokoić i pocieszyć. Opisałam więc mechanizmy dość pobieżnie i nie zgłębiałam się w budowę mózgu, strukturę układu nerwowego, reakcje chemiczne i hormony. Z resztą nie znam się na tym aż tak dobrze. A jeśli jesteś ciekawa, możesz o tym więcej przeczytać np. książce Rick’a Hanson’a W książce znajdziesz też przepis na to, jak nauczyć mózg szczęścia. Jednak jeśli nie masz ochoty czytać całej książki, myśli w niej zawarte, ale też podpowiedzi innych autorów, pojawią się na moim blogu.

Czekam na twoje przemyślenia i doświadczenia w tym temacie. Napisz proszę w komentarzu, czy też odczuwasz łatwość negatywnego myślenia, czy raczej myślisz pozytywnie?

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zobacz także

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Akceptuj Polityka prywatności

Polityka prywatności