„Świadomość” Darii Dodot – subiektywna recenzja

Wiecie, czas chorowania, a właściwie rekonwalescencji może być całkiem przyjemny. Pomijając pewne w tej sytuacji dolegliwości i utrudnienia, oczywiście. Wreszcie mogę wyhamować i zając się rzeczami, na które w normalnym życiu nie zawsze jest czas. Na przykład w końcu wzięłam się za czytanie książek ciągiem, a nie w odcinkach. I tak oto doczekałam się możliwości przeczytania powieści „Świadomość” Darii Dodot.

Na wstępie muszę Wam powiedzieć, że podziwiam Panią Darię za odwagę. Napisała do mnie, czy nie zechciałabym zrecenzować jej książki, tuż po tym, jak w swoim wpisie dość mocno skrytykowałam postępowanie pewnej autorki. Pani Dario, jeśli Pani czyta tę recenzję proszę przyjąć wyrazy szacunku dla Pani.

Z drugiej strony, autorka nie musiała się za bardzo obawiać mojej opinii, ponieważ „Świadomość” jest na prawdę interesująca. Książkę czyta się jednym tchem i to w powieściach lubię. Historia jest tak opowiedziana, że nie mogłam przestać, ponieważ byłam ciekawa, co się pojawi za rogiem, czyli w następnym rozdziale. Powieść ma swoje tempo i rytm. Dla mnie to wielka zaleta. Napisana jest ładnym językiem co bardzo cenię u autorów. Tylko czasem miałam wrażenie, że trochę autorka „przedobrzyła” używając archaicznych określeń w bądź co bądź współczesnej narracji. Jednak myślę, że ponieważ jest to powieść debiutancka, jest to drobiazg całkowicie do pominięcia.

Mamy tu wątek miłosny i kryminalny. Nagłe zwroty akcji i nieprzewidywalność. Dlatego mimo, że książka ociera się o Science – Fiction, może przypaść do gustu nie tylko wielbicielom tego gatunku.

Mimo, że „Świadomość” Darii Dodot napisana dość lekko, mnie osobiście dała dużo do myślenia nad istotą naszego jestestwa, nad naszą płciowością i jej postrzeganiem. Zmusiła do zastanowienia się czym jest miłość i jakie są najważniejsze jej składniki.

„Świadomość” Darii Dodot – fabuła

Basia, Adam, Andrzej, Anka – to jedne z wielu imion tej samej postaci. Jako Świadomość przemieszcza się między ciałami początkowo nie rozumiejąc i przyczyny i sensu swej wiecznej podróży. Nie przywiązuje się też do swoich kolejnych wcieleń, aż do momentu, gdy znajduje prawdziwą przyjaźń i miłość. I właśnie wtedy, gdy zaczyna czuć prawdziwe życie, odkrywa powód swej nieśmiertelności i staje przed wielkim zagrożeniem.

Jakim? Dowiecie się czytając „Świadomość” Darii Dodot.

Polecam.

I na koniec niespodzianka

Ponieważ lubię dzielić się dobrymi rzeczami, podzielę się z Wami moim egzemplarzem „Świadomości”.

Napisz w komentarzu, tu na blogu jakie książki lubisz czytać i dlaczego.

Książkę wyślę na swój koszt osobie, która do 30.06.2019 r. napisze najciekawszy moim zdaniem, komentarz. Wynik ogłoszę odpowiadając na komentarz wybranej osoby 01.07.2019 r.

Adres wysyłki ustalimy w prywatnej korespondencji z wybraną osobą, po ogłoszeniu wyników.

Poruszył Cię ten wpis? Skomentuj, udostępnij, polub. Będę wdzięczna za każdą Twoją reakcję.
  • 43
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    43
    Udostępnienia

Komentarze

  • Avatar Anna pisze:

    Moją ukochaną książką z dzieciństwa jest „Ania z Zielonego Wzgórza”. Gdy ją czytałam, myślałam że książki obyczajowe to jest to! Dopóki nie poczytałam „Sagi o Ludziach Lodu” – może jednak sagi rodzinne z Fantasy w tle są moim przeznaczeniem?
    Na studiach kumpela pożyczyła mi „Nie mów nikomu” Cobena i … przepadałam. Na regale stoją wszystkie wydane tego autora w Polsce.
    Jednak dziś zdecydowanie mogę powiedzieć. Nie mam swojego ulubionego gatunku. Kupuję i czytam książki namiętnie. Oczywiście, jest kilku autorów, na których nowości czekam z zapartym tchem, ale równie wielką przyjemność sprawia mi odkrywanie kogoś zupełnie nowego.

    • Dziękuję Aniu, że się odezwałaś. Też czytałam Anię z zapartym tchem. Całą serię. Wydaje mi się, że nie ma co się ograniczać. Także w czytaniu.Ja przez długi czas czytałam tylko powieści obyczajowe, lekkie, łatwe i przyjemne. Pewnie dlatego, że w moim prywatnym życiu działo się tak, że atrakcji już miałam dość. Nie chciałam się ani martwić, ani denerwować, ani nawet zbyt wiele myśleć. Teraz chętnie sięgam i po inne lektury 🙂

      • Avatar Anna pisze:

        Tak, z tym denerwowaniem to prawda… Czasem po takiej lekturze zasnąć w nocy nie mogę.
        A Ania, nie tylko pierwsza, ale cała seria, zajmuje ogromną część mojego czytelniczego serca.
        Generalnie, kto nie czyta, sam nie wie, ile traci!

  • Avatar Anna pisze:

    Szkoda, że minęły dwa miesiące, a wyniku konkursu nie ma…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Niestety wykluczyłam ze względu na spam, możliwość wstawiania linków w komentarzach. Chcesz dodać adres Swojej strony, zrób to w polu "Witryna Internetowa", Twój komentarz w tym przypadku zostanie dodany po weryfikacji. Komentarze z linkami w treści zostaną automatycznie usunięte.