wigilia

  • Wigilijny kompot z suszonych owoców – moja zmora dzieciństwa, teraz wyczekiwany przez cały rok napój, który jak żaden inny kojarzy mi się ze Świętami Bożego Narodzenia.
    W czasach, gdy owoce są dostępne 12 miesięcy w roku, świeże i mrożone, po co pić coś takiego? Ano dla tradycji, dla smaku i dla zdrowia. A najlepiej nie tylko wypić kompot, ale i zjeść z niego owoce

  • Wiesz dlaczego na wigilijnym stole powinien znaleźć się makowiec? Ponieważ mak spożywany podczas wigilijnej kolacji przynosi obfitość wszelakich dóbr i pomyślności. Każdy, kto chce mieć dobry kolejny rok, z dala od biedy, za to z pełną kiesą, musi choć trochę maku podczas kolacji wigilijnej zjeść. Ponadto, makówka jest symbolem rodziny skupionej w jednym domu razem. A przecież także o to chodzi podczas świąt.

  • Nie byłabym sobą, gdybym nie podrzuciła Ci jakiejś inspiracji prezentowej do samodzielnego wykonania. Aby więc tradycji stało się zadość, mój pomysł na prezent pod choinkę, to w tym roku – chusteczkownik, czyli pudełko na chusteczki, ozdobiony moją ukochaną metodą decoupage (a jakże). Tym razem pokażę Ci jak sprawić, by ozdabiany przedmiot wyglądał nieco starzej, dzięki spękaniom.

  • Są takie potrawy, które jakoś inaczej smakują w święta, a inaczej na co dzień. Z pewnością należy do nich wigilijna ryba po grecku. No nie wiem jak to się dzieje, ale nigdy mi tak nie smakuje, jak właśnie w Wigilię i w Pierwszy Dzień Świąt.

  • Jedno z ciast, których nie potrafiłam dotąd zrobić mimo szczerych chęci, to właśnie keks. Bakalie opadały mi na dno, a z ciasta robił się zakalec. Dlatego tym razem ciasto robiliśmy razem z Karolem, żebym się w końcu nauczyła.