Czytasz teraz
Dlaczego tak bardzo kochamy nasze domowe zwierzaki?

Dlaczego tak bardzo kochamy nasze domowe zwierzaki?

Kasia Potargana

Zastanawiałaś się kiedyś dlaczego tak bardzo kochamy nasze domowe zwierzaki? Dlaczego kochamy je tak bardzo, że pozwalamy im wylegiwać się na naszej ulubionej kanapie, karmimy najpyszniejszymi kąskami, czule do nich przemawiamy, tulimy, wydajemy fortunę na weterynarzy, gdy coś im dolega?

Ostatnio tak się złożyło,

że moje rozmowy z ludźmi często schodziły na ich pupili. We wszystkich relacjach było mnóstwo miłości i towarzyszył im błysk w oku, jak wtedy, gdy mówimy o kimś dla nas najważniejszym na świecie.

Pewna moja znajoma ma sześć kotów. O każdym z nich potrafi opowiadać bez końca. Zna ich charaktery i upodobania. Ustępuje im z fotela, by samej siedzieć na mało wygodnym krześle. Z rozmarzeniem opowiada, jak to kociaki czekają karnie w rzędzie, gdy wchodzą do domu ich państwo. A potem łaszą się, miauczą, mruczą, ocierają o nogi i wskakują na kolana.

Inna moja znajoma hoduje szczurki. Już od progu wita się z nimi: „cześć szczury!” a że są bardzo chorowite, spędza z nimi godziny u weterynarza. Także zna ich charaktery i rozpieszcza je na swój sposób.

Z moimi dzieciakami z rozrzewnieniem wspominamy naszą zmarłą sunię i tęsknimy do niej jak do kogoś bliskiego. Kogoś komu można było powierzyć najgłębsze sekrety, kto nas kochał i rozumiał. A i bez obecnej psiny byłoby w domu smutno. Gdy wracamy do domu, lub gdy tylko zwrócimy na nią uwagę natychmiast staje się uosobieniem najwyższego szczęścia. Skacze, piszczy, łasi się i przymila.

Moi przyjaciele mają psiaka, którego imienia chyba już zapomnieli, ponieważ zwracają się doń pieszczotliwie „synku”. Przyjaciółka broni go jak lwica, czyli jak prawdziwa mama, a kolega przyznaje, że sierściuch skradł mu serce. Choć nie chciał małego pieska w domu, teraz śpi z nim w jednym łóżku często oddając swoją poduszkę. A mnie często powtarza „wiesz, on jeden się cieszy, gdy wracam z pracy…”

Dlaczego tak bardzo kochamy nasze domowe zwierzaki?

Może dlatego, że zwierzaki zaspokajają jedne z naszych najważniejszych potrzeb.

bycia kochanym – w sposób bezwarunkowy, bezkrytyczny, szczery, z bezgranicznym kredytem zaufania. Zobacz. Dla każdej z wymienionych osób, bardzo ważny był ten moment, gdy wchodzą do domu witane z radością i uwagą, jakby od pożegnania minęły wieki…

kochania – wydaje mi się, że nawet najbardziej zatwardziały twardziel chce kochać, opiekować się kimś, dbać o niego, oczekując w zamian właściwie tylko jednego – docenienia…

posiadania przyjaciela – kogoś, na kogo możemy liczyć, możemy się zwierzyć, wypłakać, zaufać, że nas nie zdradzi

Czasem obserwuję

różne, związki, rodziny, które z dnia na dzień popadają w coraz większą rutynę. Zachowania stają się automatyczne, każdy zamyka się w swoim świecie. Mąż wchodzi do domu po pracy, kręci się po mieszkaniu bez słowa przywitania, jak złodziej, który zaraz może wyjść niezauważony. Żona też nie rzuca mu się na ramiona, ani nie krzyknie nawet „cześć kochanie”. Dziecko wraca ze szkoły i od razu zamyka się w swoim pokoju. Rano wstajemy, przeciągamy się, łazimy przygotowując się do wyjścia, nie zauważając się wzajemnie (chyba, że ktoś zajmie łazienkę – wtedy nagle zauważamy jego obecność), bez buziaka, bez przytulenia. Wychodzimy ze zdawkowym „cześć”, albo co gorsza „wychodzę”.

A gdybyśmy

kochali ludzi tak, jak kochają nas zwierzaki? Bezinteresownie, ufnie, świeżo. Byli przyjaciółmi dla nich. Nie oceniali, słuchali, przytulali? Gdybyśmy spotykając się, witali się tak, jak nas wita nasz pies, czy kot, radośnie, serdecznie, jakbyśmy się lata całe nie widzieli.

Tak sobie myślę, czy nie bylibyśmy szczęśliwsi, mieli bardziej udane związki i rodziny, trwali w głębokich przyjaźniach?

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Irena-Hooltayewpodróży

Zgadzam się z każdym Twoim słowem.
W moim domu zawsze były zwierzęta, psy, żółwie,ptaszniki, rybki i nawet patyczaki.
Kiedy umarł mój wyżeł węgierski, którego kochałam nad życie, to prawie serce mi pękło.Pozostały wspomnienia i ogromna tęsknota.
Gdyby ludzie kochali tak jak zwierzęta,świat byłby piękny!My szczęśliwsi.Ale to tylko marzenia.
Najgorszym stworzeniem na tym świecie jest człowiek.

Słodko Słodka

My jesteśmy strasznymi psiarzami,mamy w domu niesfornego beagla,po stracie pierwszego synka,ten właśnie pies-dla nas członek rodziny,postawił mnie na nogi,towarzyszył w trudnych chwilach,a jak uciekła mężowi przed Wigilią,to oboje ryczeliśmy każdy w osobnym pokoju-ciche dni były,na szczęście się znalazła,bo tak święta by były odwołane ;-)później gdy urodził się Radzio pilnowała go dopóki nie zaczął raczkować i ciągnąc ją za ogon he he.Pies to część naszego życia,nieodłączny towarzysz naszej rodziny,nasze drugie dziecko 🙂


© 2018-2019 Myśli Potarganej - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Obsługa techniczna - TwojeCentrum.pl

W górę
4
0
Napisz coś od Siebiex
()
x