Happy birthday to me – czyli czego życzę sobie na pierwsze urodziny

Właśnie minął rok od momentu, kiedy wstawiłam na bloga pierwszy post. Dostałam od Was mnóstwo życzeń urodzinowych, za które pięknie dziękuję. Wprawdzie to były życzenia z okazji moich urodzin, ale tak się składa, że Kasia Potargana urodziła się wraz z narodzinami bloga. Taki ze mnie roczny osesek hi hi (swoją drogą fajnie dostać drugie życie będąc już całkiem dorosłym człowiekiem). Zaczęłam się więc zastanawiać, czego ja sama sobie życzę na pierwsze urodziny i oto co mi z tego zastanawiania wyszło.

Życzę sobie by nadal było tak dobrze

Bo jest dobrze Kochane. Mam dopiero rok, a już czyta moje wpisy ponad 10 000 osób miesięcznie. Mam też jak dla mnie, duże grono Fanów na Facebook i na Instagram. Dla mnie to olbrzymi sukces. Przecież te cyferki, to konkretne osoby – z ich poglądami, przemyśleniami, doświadczeniami. I te osoby znajdują chwilę, by zajrzeć do mnie i zobaczyć, co napisałam. Te osoby to Wy – Kochane Czytelniczki i Czytelnicy. I jestem niezmiernie szczęśliwa, że jesteście i mogę dzielić się z Wami moimi potarganymi myślami.

Życzę sobie ciągłego rozwoju

Bo przyznam się Wam, że uwielbiam się rozwijać i przyjmować wyzwania. Prowadzenie bloga jest właśnie takim wyzwaniem dla mnie. Dzięki prowadzeniu bloga, nauczyłam się już bardzo wiele. Uczę się uważnie obserwować, a później opisywać to, co widzę i czuję. Powiem Wam, że to fajne uczucie, tak układać sobie w głowie i czesać te moje potargane myśli, by ktoś jeszcze oprócz mnie, zrozumiał o co mi chodzi. Uczę się robić coraz lepsze zdjęcia, byście mogły zobaczyć te wszystkie piękne rzeczy moimi oczami. Jestem dość nieśmiałą, zamkniętą w sobie osobą (poważnie – to do moich znajomych) i wolę słuchać, być obok, niż mówić. Dlatego blog jest też dla mnie szkołą otwierania siebie i dzielenia się uczuciami z innymi. A na koniec moje najważniejsze życzenie:

Życzę sobie, aby także trochę dzięki mnie, Wasze życie Kochane Czytelniczki, było choć odrobinę lepsze

Zupełnie nie mam pojęcia skąd mi się to bierze. Ale mam w sobie potrzebę wspierania kobiet i pokazywania, że mogą żyć lepiej, mieć pasje, własne zdanie, kochać siebie i czuć się ważne. Może trochę patetycznie, ale tak jest po prostu. Sama jestem kobietą w średnim wieku (eh, jak to brzmi) i po przejściach. Różnych rzeczy doświadczyłam, wiele widziałam. Przeszłam przez depresję i nerwicę lękową. Może stąd ta empatia?

Chciałabym dawać Wam wsparcie i powiedzieć (czasem też pokazać), że możecie. Po prostu możecie. Że jesteście warte wszystkiego co najlepsze, nawet gdy tak nie myślicie. Chciałabym sprawić, że w końcu zaczniecie tak myśleć.

A jeśli jesteście właśnie takimi szczęśliwymi kobietami, które to już wiedzą i wprowadzają w życie, bardzo bym chciała, byście przy mnie zostały, znalazły na blogu chwilę wytchnienia, ale też wspierały mnie w tych moich dążeniach i marzeniach.

Zanim zaczęłam prowadzić blog, byłam instruktorką Zumby, w ten sposób realizowałam swoją misję (no teraz przegięłam z patetycznością, ale trudno). Nie musiałam mówić (i to było piękne). Przekazywałam dobrą energię poprzez taniec i organizowanie różnych fajnych sytuacji. Niestety zdrowie zamknęło mi kontynuowanie misji w ten sposób. Wymyśliłam, że zostanę wróżką. Wiem, że to może wydawać się głupie. Ale pomyślcie, kto chodzi do wróżki i po co? Chodzą ludzie nieszczęśliwi i niepewni – po nadzieję i dobre wieści. Więc uknułam, że będę rozkładała karty, patrzyła na kobiety i dawała im to, po co przyszły. Zapomniałam jednak, że ja nie potrafię konfabulować, a do tego „wróżenia” by się przydało chociaż trochę.

I w tym momencie pojawił się Karol z kosapopatelni.pl (dzięki za wszystko Karol) i powiedział, hej a Ty nie możesz prowadzić blog, po prostu? Masz pasje, masz o czym opowiadać, rozumiesz kobiety. Zacznij pisać. Więc zaczęłam, choć pełna rozterek i niepewności, czy potrafię. I tak oto jestem tutaj, rok później. Nadal jest mi trudno dotykać rzeczy ważnych (trochę boję się przynudzać, a trochę odzywa się ta moja skrytość). Wolę pokazywać Wam, fajne życie, pasje, pomysły, bo to jest łatwiejsze. Jednak się staram i pracuję nad tym, by pisać o tym, na czym mi najbardziej zależy. Mam nadzieję, że będzie mi szło coraz lepiej.

I właśnie tego sobie najbardziej życzę. Bym potrafiła Was wspierać. Wciąż miała siłę i energię by móc ją Wam przekazywać.

I żebyście zaglądały do mnie, gdy potrzebujecie wytchnienia.

Buziaki

Poruszył Cię ten wpis? Skomentuj, udostępnij, polub. Będę wdzięczna za każdą Twoją reakcję.
  • 64
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
    65
    Udostępnienia

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Niestety wykluczyłam ze względu na spam, możliwość wstawiania linków w komentarzach. Chcesz dodać adres Swojej strony, zrób to w polu "Witryna Internetowa", Twój komentarz w tym przypadku zostanie dodany po weryfikacji. Komentarze z linkami w treści zostaną automatycznie usunięte.