Znasz to uczucie, kiedy lato jeszcze nie chce odejść, ale już czuć w powietrzu coś innego? Wieczory są chłodniejsze, poranki bardziej wilgotne, a w duszy… trochę więcej potrzeby przytulenia. Dla mnie właśnie ten moment – ten międzysezonowy czas przejścia z lata do jesieni – to okres, w którym wyciągam z szafki nie tylko ciepły koc, ale przede wszystkim… zioła i przyprawy, by robić jesienne herbatki.
Nie wiem, jak Ty, ale ja lubię, gdy kubek ogrzewa mi dłonie, a jego zawartość koi ciało i myśli. Dlatego dziś chcę Ci pokazać herbatki i napary, które przygotowuję właśnie teraz – żeby otulić się łagodnością, wzmocnić odporność i zrobić sobie dobrze. Dosłownie i metaforycznie.
Napar z lipy i rumianku – na miękki wieczór
Zaczynam od klasyki. Lipa z rumiankiem to duet idealny na wieczorne wyciszenie. Nie usypia od razu (to nie melisa!), ale daje miękkość w środku – i dla gardła, i dla serca.
🫖 Przepis:
Po łyżce suszu lipy i rumianku zalej wrzątkiem, zaparzaj pod przykryciem 10 minut. Możesz dodać plasterek cytryny lub łyżeczkę miodu.
Kiedy piję?
Wieczorem, kiedy wracam zmęczona i nie chcę już rozmawiać z nikim – nawet z samą sobą. Ten napar mnie nie osądza. Po prostu koi.
Napar z imbiru, kurkumy i cytryny – ciepło, które rozpala
Kiedy czuję, że coś mnie „bierze” albo że zaraz przyjdzie deszczowa chandra – sięgam po imbir z kurkumą. To taki wewnętrzny grzejnik, który działa szybciej niż termofor.
🫖 Przepis:
Plaster świeżego imbiru, szczypta kurkumy, łyżeczka miodu i sok z ½ cytryny. Zalej wrzątkiem, zostaw na 5–7 minut.
Dlaczego warto?
To naturalny sposób na wsparcie odporności i pobudzenie układu trawiennego. Idealny po wakacyjnych grzeszkach kulinarnych.
Herbatka z owoców dzikiej róży i głogu – dla serca i skóry
Wrzesień i październik to idealny czas, by sięgnąć po suszoną dziką różę i głóg – pełne witaminy C, przeciwutleniaczy i naturalnego uroku.
🫖 Przepis:
Garść suszonych owoców dzikiej róży i łyżeczka głogu – zalej gorącą wodą, gotuj na wolnym ogniu 10 minut lub zaparzaj pod przykryciem przez 20 minut.
Kiedy piję?
W ciągu dnia, kiedy potrzebuję pobudzenia bez kofeiny. I kiedy moja skóra zaczyna odczuwać pierwsze jesienne przesuszenie – od środka też trzeba ją nawilżać!
Napar z szałwii i mięty – równowaga dla hormonów
Na przełomie sezonów ciało czasem wariuje. Cykle się rozregulowują, PMS przychodzi szybciej, a sen ucieka dalej niż lato. Wtedy sięgam po napar z szałwii i mięty – działa jak ziołowa równowaga.
🫖 Przepis:
Pół łyżeczki szałwii, pół łyżeczki mięty – zalane wrzątkiem, parzone 5 minut. Można dodać skórkę pomarańczy dla smaku i humoru.
Uwaga: Szałwia w dużych ilościach nie jest wskazana dla karmiących mam – warto pić ją z umiarem.
Kakaowy napój z cynamonem – napar, który przytula
To mój osobisty rytuał, kiedy wszystko mnie przerasta. Kakao z cynamonem i odrobiną masła orzechowego – napój niekoniecznie herbaciany, ale absolutnie terapeutyczny.
🫖 Przepis:
Łyżeczka naturalnego kakao, szczypta cynamonu, łyżeczka masła orzechowego, łyżeczka miodu. Wszystko zalewam gorącą wodą lub roślinnym mlekiem i mieszam.
Kiedy?
Gdy chcę się poczuć jak dziecko, które ktoś tuli do snu.
Dlaczego warto pić napary właśnie teraz?
Przejście z lata do jesieni to moment, kiedy:
- nasze ciało się wychładza,
- odporność może spadać,
- głowa produkuje więcej melancholii niż memów.
Herbatki i napary działają od środka – nie tylko fizycznie, ale też emocjonalnie. To taki prosty rytuał troski o siebie. Możesz go celebrować rano, wieczorem, w biegu i w zwolnieniu.
Nie musisz być zielarką ani wiedzieć, co to adaptogeny (choć warto poznać!). Wystarczy, że zaparzysz coś ciepłego i usiądziesz ze sobą na chwilę.
A Ty? Masz swoją herbatkę przejściową?
Podziel się w komentarzu – co pijesz, kiedy czuć, że lato już macha z daleka, a jesień zbliża się na bosaka?
Może razem stworzymy jesienny ziołowy manifest? 🍁☕

