Jak skutecznie zacząć odchudzanie – podpowiadam z własnego doświadczenia

Kasia Potargana
1 komentarzy

Jak zacząć odchudzanie? Dobre pytanie, prawda? Wiele razy o tym myślałaś, byłaś może nawet blisko postanowienia. Albo może nawet postanowiłaś, zaczęłaś, ale po kilku dniach zrezygnowałaś… Skąd ja to znam?

Wiele razy próbowałam zacząć odchudzanie

Nie wiem, czy mam tzw. „skłonności do tycia”, czy może zakorzenione złe nawyki żywieniowe. Faktem jednak jest, że w ciągu swojego już dość długiego życia, odchudzałam się wielokrotnie. A zaczynałam odchudzanie nieskończoną ilość razy, chyba. Skutecznie i z długim utrzymaniem wagi, bez efektu jojo udało mi się schudnąć cztery razy. Raz – gdy miałam 20 lat, potem po urodzeniu pierwszego i drugiego dziecka, oraz w wieku 41 lat.

O ile po urodzeniu dzieci nadwaga była nieco usprawiedliwiona (wtedy to było normalne, że ciężarna „jadła za dwóch”), o tyle na to, że po 41-tce musiałam się odchudzać, nie ma usprawiedliwienia. Myślę, że schemat jest taki, że nie do końca pilnowałam równowagi między spożywanymi, a wydatkowanymi kaloriami i w pewnym momencie okazuje się, że ups! „Wpadło” dziesięć kilo. Wielokrotnie więc, próbowałam zacząc odchudzanie, ale jakość nie szło. W końcu, przynajmniej u mnie, następowało „pstryk” – coś się przestawiało. I odchudzanie ruszało bez problemu.

Teraz też mi się „wrzuciło” sporo kilogramów przez ostatnie trzy lata. Nie żebym szukała usprawiedliwienia, ale tym razem to na pewno była zmiana trybu życia z bardzo ruchliwego (zrezygnowałam z bycia instruktorem zumby i podjęłam pracę w biurze), bez ograniczenia kaloryczności spożywanych posiłków. I znów. Próbowałam kilkukrotnie zacząć odchudzanie. I znów „pstryk” postanowienie i natychmiastowe przystąpienie do realizacji. Realizacja trwa. Od początku lipca schudłam już ponad osiem kilogramów, czyli szczęśliwie rozpoczęłam odchudzanie.

Co spowodowało, że zaczęłam odchudzanie?

No właśnie? Jak to się dzieje, że tyle razy próbuję i nie mogę ruszyć tematu, a nadchodzi moment, w którym po prostu włączam „start” i odchudzanie rusza?

Muszę powiedzieć, że tym razem pojawiła się taka refleksja i chciałabym się z Tobą nią podzielić. Chciałabym podpowiedzieć, Ci jak skutecznie wystartować bez wymówek i usprawiedliwień. Jak stworzyć sobie warunki do zmiany, by wytrwać do uzyskania upragnionej wagi i dalej ją utrzymać.

Dlaczego chcesz zacząć się odchudzać?

„Bo przytyłam” , ” bo chcę ważyć… kilogramów” – odpowiedzi wydają się proste. Jednak okazuje się, że taka motywacja to za mało by zacząć. Do tego myślenie ” bo przytyłam’, „jestem” gruba” – to nie jest myślenie pozytywne, które Cię tak naprawdę zmotywuje. To krytyka, która nigdy nie jest dobrym doradcą. Poza tym myślenie „przytyłam”, „jestem gruba” wdrukowuje Ci do podświadomości obraz Ciebie grubej, a podświadomość, jak to podświadomość, będzie realizowała twoje „życzenie” bezkrytycznie. Mówisz i masz. „Jestem gruba” – ok, podświadomość Ci to załatwia.

Sięgnij głębiej i zastanów się, dlaczego tak naprawdę chcesz schudnąć? Jakie korzyści przyniesie Ci zmieniona sylwetka? Może dzięki szczuplejszej sylwetce będziesz np. sprawniejsza? Łatwiej będzie zawiązać buty. Nie będziesz zdyszana i spocona po wejściu schodami na wyższe piętro? Poczujesz się bardziej atrakcyjna, albo zmieścisz w ulubioną sukienkę (dla mnie sukienka to super motywator”. Pomyśl, że jako osoba szczupła będziesz zdrowsza. Ja gdy jestem lżejsza mam więcej ochoty na życie. Więcej chce mi się ruszać, mniej się męczę, a endorfiny same się wytwarzają, sprawiają, że czuję się szczęśliwsza. Pomyśl, co Tobie dałoby zrzucenie paru kilogramów. Zapisz to sobie i jak najczęściej spoglądaj na swoje zapiski.

Zanim zaczniesz, sprawdź, czy jesteś gotowa

Odchudzanie to proces, podczas którego nastąpią duże zmiany. Będziesz musiała zmienić zmienić swój sposób odżywiania, a właściwie cały tryb życia. Zastanów się, czy jesteś gotowa na wprowadzanie zmian. Czy w twoim życiu jest teraz miejsce na zmiany? Jeśli np. spodziewasz się np wyjazdu, albo masz zaplanowany remont w domu, zabieg, leczenie, masz ciężki okres w pracy, albo właśnie zmieniasz pracę, albo masz kłopoty rodzinne, lub inne okoliczności, to na pewno nie jest dobry czas na dodatkowe obciążenie związane z odchudzaniem. Nawet zbliżająca się ważna impreza może zachwiać twoje odchudzanie. Np wesele. Czy jest sens zaczynać odchudzanie tuż przed weselem, a później wszystkim się tłumaczyć, że nie jesz bo się odchudzasz? I tak pewnie się złamiesz , zjesz tort, napijesz się więcej alkoholu i tyle po twoich postanowieniach.

Tak samo odpuść sobie odchudzanie, jeśli jesteś zmęczona, lub w złym stanie psychicznym. W takiej sytuacji najpierw zadbaj o swój dobrostan i dobre samopoczucie. Postaraj się zadbać o dobry sen, zażywaj ruchu na świeżym powietrzu, albo medytuj. Wszystko, co pomoże Ci uzyskać równowagę psychiczną. Jeśli to konieczne udaj się do psychologa, na terapię. Odchudzanie to spore wyzwanie. Łatwo się złamać w chwili smutku i sięgnąć po przysłowiowe pudełko lodów, co spowoduje dodatkową frustrację z powodu złamania postanowień i pociągnie za sobą tabliczkę czekolady i zamiast chudnąć… przytyjesz i wpadniesz w czarną dziurę.

Nie funduj sobie przykrości i wyrzutów sumienia, które nastąpią, gdy po kilku dniach zrezygnujesz. Poczekaj, przeczekaj i weź się za odchudzanie, gdy będziesz na nie gotowa, a okoliczności będą sprzyjały.

Oczywiście „nie jestem” gotowa, mam remont itp, to może być całkiem niezła wymówka, żeby nie zacząć. Ale tak szczerze, jeśli szukasz wymówek i tak nic z tego by nie wyszło, więc po co w ogóle sobie głowę zawracać?

Poszukaj dobrego dietetyka

Jasne, że przy odrobinie silnej woli i studiując całą wiedzę w internecie, tudzież w książkach, jesteś w stanie sama się odchudzić. Jednak ja bym odradzała takie samodzielne odchudzanie. Po pierwsze w internecie każdy pisze, co chce. Nie koniecznie musi mieć to podłoże sprawdzone, naukowe. Po drugie, łatwo ulec modom, oraz dać się omamić fantastycznym dietom, dzięki którym schudniesz szybciej, niż zdołasz o tym pomyśleć. Niestety diety takie mogą być niebezpieczne dla twojego zdrowia. Nie uwzględniają twoich indywidualnych cech, zapotrzebowania na kalorie i składniki odżywcze. Często też są jednostronne, ograniczają zbyt mocno różne składniki odżywcze, albo proponują nadmiar innych (np dieta Dukana, opierająca się tylko na białkach, która bardzo obciąża nerki). Przy takich dietach nie dość, że nie dostarczasz wszystkich składników potrzebnych organizmowi, to zaczynasz tęsknić za pewnymi produktami, w końcu nie wytrzymasz, rzucisz się na nie i cała robota pójdzie w diabły. Diety mocno restrykcyjne, to diety wyniszczające, nie mające nic wspólnego ze zdrowym odżywianiem, a co gorsza, możesz być pewna, że po ich zakończeniu efekt jojo murowany.

Uważaj też na wszelkie sieciówki oferujące suplementy diety, koktajle itp. Znam przypadek odchudzania z taką pseudodietetyczką. O mało nie wykończyła swojej klientki. Dziewczyna truła się „naturalnymi” koktajlami pełnymi chemii, a nie jadła prawie nic. Aż strach pomyśleć, co by było gdyby nie ostra interwencja, po omdleniach. Mogło się to naprawdę źle skończyć.

Wybierz się do sprawdzonego dietetyka, który przeprowadzi z Tobą dokładny wywiad. Poprosi Cię o zrobienie podstawowych badań i konsultację z lekarzem. Dopiero uwzględniając twoje zdrowie, wiek, aktywność, gusta i wiele innych, ustali jaka dieta jest dla Ciebie najlepsza.

Zacznij prowadzić dzienniczek żywieniowy

Przez tydzień zapisuj wszystko, co zjadłaś, lub wypiłaś. Dobrze się mu przyjrzyj. Już samo to pozwoli Ci zastanowić się i zauważyć, co może być przyczyną twojego tycia. Taki dzienniczek fajnie uświadamia nam ilość i jakość spożywanych posiłków. Jestem pewna, że poczujesz się zaskoczona, czytając dzienniczek po tym tygodniu. Dzienniczek będzie też świetnym punktem wyjścia do rozmowy z dietetykiem i wielkim ułatwieniem w jego pracy.

Pomyśl, jaką aktywność fizyczną lubisz

i zacznij robić jej więcej. Nie musi to być nic wielkiego. Może to być nawet spacer. Pływanie. Jazda na rowerze, albo granie w gry taneczne na konsoli, albo częstsze mycie okien (poważnie są osoby, które lubią sprzątać).Po prostu zacznij się więcej ruszać, cokolwiek. Cokolwiek, to więcej, niż nic. O ruchu będę jeszcze pisała. Ponieważ jest mega ważny dla odchudzania, ale i dla zachowania zdrowia, więc teraz tylko tyle.

Postanów że się odchudzasz i powiadom kogo się da

Jak już stwierdzisz, że nie ma przeszkód, byś rozpoczęła odchudzanie i znajdziesz w sobie mnóstwo pozytywnej motywacjiz, zrób postanowienie. Postanów, że od dzisiaj, jutra, soboty, zaczynasz się odchudzać. I nie ma przebacz. Ta data ma być ostateczna.

Rozgłoś tę wiadomość po wszystkich odpustach. Powiedz rodzinie, przyjaciołom i komu się da. Jak wszyscy będą wiedzieli, trudno będzie Ci się wycofać. Będą Ci kibicowali, pytali jak Ci idzie. To bardzo ułatwi Ci zarówno rozpoczęcie odchudzania, jak i wytrwanie w postanowieniu.

Uwierz w siebie

Pozytywne myślenie pomaga w każdej dziedzinie życia, także w odchudzaniu. Myśląc pozytywnie nastawiasz się na działanie, na dokonywanie dobrych wyborów. Oczekujesz najlepszego. Wzmacniasz silną wolę.

Nie myśl, jak to okropnie jest na diecie, że wszystko zakazane. Lodów nie, pączków nie, wina nie. Staraj się myśleć, że to fajne wyzwanie, a zdrowe, lekkie pożywienie to coś nowego, ciekawego ( Poza tym, odchudzanie nie powinno być jednym wielkim wyrzeczeniem, to kolejny stereotyp, ale o tym napiszę następnym razem).

Uwierz, że potrafisz tego dokonać, że potrafisz schudnąć. Wyobrażaj sobie siebie szczupłą i radosną. Uwierz, że to możliwe. Zaufaj sobie. Na prawdę potrafisz tego dokonać. Powtarzaj sobie, że lubisz swoją piękną, lekką sylwetkę. Wyobrażaj sobie jak świetnie się z nią czujesz. Utrwalaj ten obraz w sobie. Myśl o tym każdego wieczora przed snem i zasypiaj z ufnością, że to już się dzieje.

Wierzę, że Ci się uda! Wierzę w Ciebie. Mnie się udało, a nie jestem jakaś lepsza, czy wyjątkowa. DASZ RADĘ! Jeśli tylko naprawdę tego chcesz.

Pisz do mnie w komentarzach, Zawsze bardzo czekam na to, co chcesz mi powiedzieć, na kontakt z Tobą.

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Słodko Słodka

Dzielna Ty, ja bym nie potrafiła tak się katować i coś sobie odmówić, żeby nie zjeść, ale koniec końców też muszę się zabrać za mój brzuch i zacząć coś ćwiczyć.

Zobacz także

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Akceptuj Polityka prywatności

Polityka prywatności