Dziś włożę kij w mrowisko. A co! Będzie o wyższości psów nad kotami i… nie zamierzam z nikim tu dyskutować, ha ha!
Zawsze wiedziałam, że jestem psiarą. Nie z tych, co noszą Yorka w torebce i karmią go jarmużem (choć kto wie – jakby lubił?). Z tych, co rozmawiają z psem pełnymi zdaniami, pokazują mu tęczę i pytają: „No widzisz? Ale piękne, co?”… a on i tak patrzy tylko, czy mam w ręce smaczek.
Ale czasem słyszę ten dylemat: pies czy kot? I wtedy się uśmiecham. Bo dla mnie odpowiedź jest prosta jak ogon na widok smyczy: pies. Zawsze pies. I jeszcze raz pies.
Dla porządku i z uśmiechem – pozwól, że opowiem Ci dlaczego wyższość psów nad kotami jest dla mnie oczywista jak to, że o 15:00 trzeba iść na spacer.
🐾 Pies – przyjaciel, terapeuta, domowy personal trainer
Nie znam drugiego stworzenia, które tak bardzo cieszy się na Twój widok, nawet jeśli zniknęłaś tylko do łazienki. Które wyczuje, że masz gorszy dzień i po prostu się przytuli. Albo wetknie Ci zabawkę do ręki i spojrzy tak, że… no dobra, rzucisz ją dwadzieścia razy.
Pies:
- Nie ocenia. Nie obchodzi go, czy masz cellulit, PMS, czy właśnie zjadłaś chipsy prosto z paczki.
- Dba o Twoje zdrowie psychiczne. Codzienny spacer to terapia w ruchu – dla ciała i głowy.
- Uczy obecności. Pies nie żyje „co było” i „co będzie”. On żyje „tu i teraz” – i uczy nas dokładnie tego samego.
- Jest zawsze gotowy na przygodę. A nawet jeśli przygoda to tylko pójście do warzywniaka – dla niego to już ekspedycja życia.
Nie wspominając o tym, że kocha Cię tak, jak nikt inny. Bezwarunkowo. Na zabój. Z ogonem.
Koty? Fajne… ale to nie to samo
Dobra, niech będzie. Koty są urocze. Miękkie, tajemnicze, niezależne. Ale jako zatwardziała psiara widzę to tak: wyższość psów nad kotami polega właśnie na tym, że pies nie jest z Tobą wtedy, kiedy mu wygodnie, tylko wtedy, kiedy Ty tego potrzebujesz.
Kot może i mruczy, ale pies patrzy Ci w oczy z oddaniem. Kot może i śpi przy Tobie, ale pies śpi tak, żeby Cię chronić. Koty są królewskie. Psy są… Twoje.
Aplikacja randkowo- towarzyska – Pies
Posiadanie psa to jak posiadanie żywej aplikacji randkowej i towarzyskiej w jednym – tylko że z mokrym nosem i ogonem! Wystarczy spacer po parku, a Twój futrzasty Amor już ściąga do Ciebie innych psiarzy jak magnes – tu pogadanka o karmie, tam wspólne narzekanie na błoto po deszczu, aż tu nagle… ktoś rzuca piłkę, a razem z nią swoje serce. Serio, pies to nie tylko najlepszy przyjaciel, ale też świetny agent od kontaktów międzyludzkich – bez prowizji i z dożywotnim merdaniem ogonem! Ja dzięki mojej psinie mam wpsaniałe grono koleżanek, a właściwie drugą parkowo-psią rodzinę.
Pies to lekarstwo w futrze
Mój pies był ze mną, kiedy zawaliło się pół świata. Nie oceniał. Nie pytał. Po prostu przytulał się mocniej, kiedy czuł, że płaczę. Zmuszał mnie, żebym wyszła z domu. Motywował do ruchu. Dawał powód, żeby się uśmiechnąć.
To nie metafora – kontakt z psem naprawdę działa terapeutycznie. Badania pokazują, że głaskanie psa obniża poziom kortyzolu, reguluje ciśnienie, poprawia odporność. No i wiesz… pies nie wytknie Ci, że znowu oglądasz „Dziennik Bridget Jones” z pizzą w ręku.
A jednak – pies wygrywa
Nie mam nic do kociar. Serio. Ale niech mi ktoś raz jeszcze powie, że „koty są mądrzejsze”, to chyba podrapię po nosie… psią łapą. Bo dla mnie wyższość psów nad kotami nie polega na intelekcie, tylko na tym, co pies daje bez słów: obecność, akceptację i miłość w czystej postaci.
A Ty? Też jesteś po naszej stronie?
Zostaw 🐶 jeśli jesteś #TeamPies. Jeśli się wahasz – zapraszam na spacer. Gwarantuję, że po jednym spojrzeniu pełnym psiego oddania… będziesz wiedzieć, po której jesteś stronie.
Bo kiedy życie Cię przytłacza, nie szukasz kogoś, kto będzie obok jak mu pasuje. Szukasz kogoś, kto podejdzie, przytuli się i zostanie – tak po prostu. Jak pies.

