• O mnie
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Polityka prywatności
Myśli Potarganej
  • Sztuka życia
    • Hipnoterapia
    • Kobiecy głos wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Rozwój duchowy
    • Psychologia i emocje
    • Relacje i komunikacja
    • Pasje i inspiracje
    • Styl życia i harmonia
  • Podróże
    • Podróże zagraniczne
    • Podróże po Polsce
    • Podróżnicze ABC
    • Sport i turystyka
  • Lifestyle
    • Muzyka
    • Książki
    • Film i teatr
    • Porady
    • Edukacja
    • Praca i finanse
    • Zwierzaki
  • Zdrowie i uroda
    • Dieta i odżywianie
    • Kosmetyki i uroda
    • Pielęgnacja ciała
    • Zdrowie i odporność
    • Zdrowy styl życia
  • Kuchnia
    • Przepisy
      • Przepisy na Thermomix
      • Dania fit
      • Sałatki i surówki
      • Wegetariańskie
      • Na słodko
      • Chleby i bułki
      • Dania obiadowe
      • Zupy
      • Śniadanie
      • Na imprezę
      • Przetwory i napoje
    • Przez żołądek do zdrowia
    • Dookoła kuchni
  • Dom i ogród
  • DIY
    • Pomysły do domu
    • Pomysły na prezent
    • Do zrobienia z dziećmi
    • Decoupage
    • Zrobione na szydełku
    • Domowe kosmetyki
    • Inne inspiracje
    • Moje wyroby
  • Dzieci i rodzina
  • Moda
Lifestyle

Moje zdjęcia spędziły 11 lat pod wodą – czyli przesyłka z przeszłości

Kasia Neugebauer 28 sierpnia 2019
Kasia Neugebauer 28 sierpnia 2019Updated: 12 czerwca 2023
A+A-
Reset
914

Moje zdjęcia w aparacie spędziły 11 lat pod wodą. Leżały sobie grzecznie gdzieś na Bełdanach, przez nikogo nie niepokojone. Pewnie przepływałam nad nimi żaglówką dziesiątki razy, nieświadoma jaki skarb kryją wody pode mną.

Bo dla nas to niewątpliwie skarb na miarę pirackiego skarbu, skrzyni pełnej złota i diamentów wyłowionej z wraku statku. Albo butelki wrzuconej do morza przez rozbitka proszącego o ratunek.

Jeśli podoba Ci się moja praca - doceń to i...
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Takie historie czyta się w powieściach,

albo w gazetach, lub bardziej współcześnie – na portalach internetowych. Ogląda się reportaże o cudownie odnalezionych, a rozdzielonych w szpitalu, zaraz po urodzeniu bliźniaczkach, o tym, że ktoś wygrał milion w totka. Ale raczej te historie przydarzają się jakimś enigmatycznym innym. na pewno nie nam.

Dlatego, gdy kolega wysłał mi

messengerem link do artykułu na TVN 24 , myślałam, że to wirus. Tym bardziej, że z kolegą nie miałam dawno kontaktu. Zazwyczaj na takie zaczepki, gdy ktoś prosi bym weszła w link – nie reaguję. Tym razem, nie wiem czemu – zareagowałam i spytałam Piotra, co on mi wysyła. Natychmiast wróciła odpowiedź: „zobacz, na tych zdjęciach jesteście Wy”. No to już chyba wirus nie byłby taki mądry, żeby odpisywać. Otworzyłam więc i nie wierzyłam własnym oczom. Na zdjęciu stoję ja i moja córka, chroniąc żaglówkę przed obijaniem w Śluzie Guzianka.

wylowione zdjecia 3
Śluza Guzianka

O matko!

Niemożliwe! Ale heca! O co tu chodzi?! Skąd te zdjęcia. Czytam, że to nurek z Mazury Diving, odnalazł mój aparat na dnie jeziora. Aparat po 11 latach został wyłowiony! Nie dość. Jego kolega nurek i fotograf jednocześnie – pan Sławomir Więckus wpadł na pomysł, by aparat otworzyć, przeczyścić kartę pamięci i spróbować odtworzyć zdjęcia. I uwierzycie?! Zdjęcia się odtworzyły! Niewiarygodne, prawda? 11(!) lat przeleżała elektronika w wodzie i nadal działa!

Jeszcze bardziej niewiarygodne, że przydarzyło się to właśnie nam, bo jak już wspominałam – takie rzeczy zdarzają się przecież innym…

Po pierwszym szoku napisałam, nie wiedząc jak się skontaktować z nurkami – komentarz na portalu: „to chyba my”.

No i się zaczęło.

Natychmiast napisał do mnie przez messenger Pan Sławomir z pytaniem, czy może do mnie zadzwonić. Oczywiście! Miałam wyjeżdżać właśnie z mamą na lotnisko, by spełnić jej marzenie, ale szok i ekscytacja były tak duże, że zapomniałam o bożym świecie. Śmiałam się jak opętana, aż trudno mi było rozmawiać z Panem Sławkiem.

Pan Sławek opowiedział mi na szybko, że szukają mnie od kilku dni i bardzo się cieszy, że nas znalazł, że zaprasza nas na nurkowanie i ognisko, ponieważ chcą nam wręczyć kartę z aparatu i aparat osobiście. Trochę zaczęło do mnie docierać, co się zadziało, ale czas pędził nieubłaganie i przez to zagadanie się, o mało byśmy nie zdążyli na lot Babci. A tego dnia lot był najważniejszy. To był dzień mojej Mamy i nic nie mogło tego zakłócić. Szybko więc się zebraliśmy i pojechaliśmy co koń mechaniczny wyskoczy.

Całą drogę rozprawialiśmy jednak o tym jaki cud nas spotkał. Bo to cud, co by nie powiedzieć. Powoli zaczęła się też lawina przesyłanych mi przez znajomych linków z kolejnych portali, na których nas rozpoznali. Fajne to było i cieszyłyśmy się strasznie, ale teraz numerem jeden była Babcia (przepraszam więc wszystkich, którzy mi te linki przesłali, że nie byłam zbyt rozmowna)

O tym co robiliśmy na lotnisku i o Babci przeżyciach przeczytacie tutaj, a teraz dalszy ciąg historii zdjęć.

Właściwie to te dwie sprawy naprzemiennie skupiały naszą uwagę do wieczora. Cieszyliśmy się tym dziwnym, niesamowitym, a zarazem pięknym dniem. Położyłam się spać, kompletnie nieświadoma, co się właśnie rozpoczęło.

Poniedziałkowy ranek zaczęłam

jak zawsze od spokojnej pobudki, mini gimnastyki, kawki, wrzucenia wpisu na bloga. Rutyna każdego poranka. Pojechałam spokojnie rowerkiem do pracy, ciesząc się pięknym słońcem, wiatrem na twarzy i muzyką w uszach.

I tu się mój spokój skończył.

Telefon dzwonił co chwila, messenger pikał co chwila. Jak tu pracować? Dobrze, że przedpołudnie było akurat spokojniejsze tego dnia. Poumawiałam się na wieczorne ustalenia i wzięłam się do pracy. Ale tak naprawdę nie byłam spokojna. Myśli, wrażenia, żarciki z koleżankami w pracy, towarzyszyły mi cały dzień. A z kim tak się umawiałam? Z TVN-em i z moimi Darczyńcami. W końcu mogłam chwilę porozmawiać z panem Piotrem Przystawikiem – instruktorem nurkowania, który znalazł mój aparat.

Ustalenia powstały takie, że w przyszłym tygodniu, w środę spotkamy się w Dzień Dobry TVN, a następnie jedziemy na Mazury, pożeglować i spróbować nurkowania. Nie muszę Wam mówić, jak bardzo nas to ucieszyło. Znów na Mazurach, znów żagle, znów ja i moje Dziewczynki razem na mazurskiej łajbie. Ale to nie koniec wrażeń. Przed snem zdążyłam udzielić jeszcze wywiadu dla portalu TVN 24. Rajuśku, ale się zaczęło dziać!

Dopiero, gdy przewaliła się ta cała fala ustaleń, telefonów, rozmów – usiadłam spokojnie, żeby obejrzeć przesłane mi przez Pana Piotrka i Sławka zdjęcia.

Powiem Wam, że to niesamowite i wzruszające.

Tak nagle dostać prezent z przeszłości. Wspomnienia otwierały przede mną kolejne rozdziały. Skąd się wzięliśmy na tych Mazurach akurat w maju? Jaka była wtedy pogoda? Gdzie pływaliśmy…?

Powoli przypominały się różne zdarzenia, jak Hania krzyczała, gdy za mocno wiało, żeby wezwać helikopter, bo ona nie chce tam być. Jak Olga uczyła się sterowania żaglówką, jak odważnie poruszały się po łajbie, jak spaliśmy „na dziko”, cumując gdzieś w lesie…

Na jednym ze zdjęć Ola rysuje, już wtedy ujawniały się jej talenty plastyczne. Napisałam do niej, czy widziała zdjęcie, jak rysuje: „tak, mamo , narysowałam wtedy moją pierwszą kaczkę”. Na innym znów Hania bawi się pod pokładem, gdy za bardzo wieje, a ona (poza wołaniem o helikopter od czasu do czasu), nic sobie nie robi z przechyłów i bawi się plasteliną.

  • wylowione zdj%C4%99cia 5
  • wylowione zdjecia 2
  • wylowione zdjecia 4
  • wylowione zdjecia 6

Co Wam będą mówiła. Piękne wspomnienia.

I takie… nagle odzyskane, niespodziewane. Kochaliśmy Mazury i jeździliśmy tam rodzinnie, aż do ostatnich chwil naszej pełnej rodziny. Później tata zabierał dziewczynki na łajbę na Mazury. Ja na Omegi na zalew w pobliżu Łodzi. Udało nam się zaszczepić w dziewczynkach miłość do żagli, do przyrody i do przygody. Myślę, że pływanie na łajbie dużo je nauczyło. Są wrażliwe, ale i zorganizowane, kochają piękno, ale też są zaradne i odpowiedzialne. Duża, duża w tym zasługa właśnie tych naszych żagli.

wylowione zdj%C4%99cia 7 1
Dzisiaj nocujemy „na dziko”

Aha, zapomniałam powiedzieć, jak to się stało,

że aparat trafił do wody. No bo jeśli go wyłowili, to przecież musiał tam wpaść. Kto mnie zna osobiście, wie o mnie dwie rzeczy: że jestem lekko roztargniona, oraz że nie rozstaję się z obiektywem. I tutaj pewnie zadziałały te dwa czynniki. Cykałam fotki, aż w pewnym momencie zaczęło tak wiać, że schowałam aparat do kieszeni i zajęłam się żeglowaniem. Zamiast jednak włożyć aparat do zapinanej kieszeni na piersi, wsadziłam go do kieszeni na biodrach. Mocniej dmuchnęło, schyliłam się by wyrwać szota z kabestanu, aparat się wysunął, zjechał po przechylonym pokładzie do wody i tyle go widzieliśmy.

Czy było mi przykro? Czy byłam pewna, że już nigdy nie odzyskam wspomnień zapisanych na karcie aparatu? A jak myślicie?

A tu taka niespodzianka… Taki prezent od losu…

Bo coś czuję, że to tylko początek naszych przygód i dobrych zdarzeń. Dzisiaj na przykład robiłam za „gwiazdę” w Polsat News i TVN 24, które to telewizje odwiedziły mnie w domu. Ale o tym innym razem, ponieważ jutro rano mam spotkanie z TVN 24 w ich łódzkim studio i głupio tak przed kamerą występować z workami pod oczami z niewyspania….

Dobranoc, do kolejnej opowieści.

P.S. Wierzcie w cuda, jak widać się zdarzą…

P.S.2 Jakby ktoś miał ochotę, zapraszam do obejrzenia mojej wypowiedzi dla Polsat News pod tym linkiem:

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-08-27/niedowierzanie-euforia-wzruszenie-polsat-news-dotarl-do-wlascicielki-wylowionego-aparatu/?ref=1491573



Dziękuję, że przeczytałaś(eś) ten tekst do końca. Chesz być na bieżąco? Obserwuj mnie w Wiadomościach Google. Pomożesz również polecając tekst znajomym lub stawiając mi wirtualną kawkę. Dziękuję.

Poleć 0 FacebookTwitterPinterestEmail

Postaw kawę za:

small coffee icon 5 zł medium coffee icon 10 zł large coffee icon 15 zł

Najnowsze wpisy

  • Pielęgnacja cery na wiosnę: marcowy reset, który robi różnicę (bez rewolucji i bez miliona kosmetyków)

  • Kleszcze u psa i kota w marcu: jak zabezpieczyć pupila i co zrobić krok po kroku, gdy znajdziesz kleszcza

  • Gdzie na weekend w Polsce w marcu? Pomysły, które działają nawet przy kapryśnej pogodzie

  • Jak wybrać idealną walizkę podręczną do samolotu

  • Dom po zimie: lista 12 rzeczy, które robię zanim przyjdzie prawdziwa wiosna

  • Facebook
  • O mnie
  • Współpraca
  • Kontakt
  • Polityka prywatności

Inne nasze serwisy: Hipnoterapia - Kasia Neugebauer - Kosą po patelni - TwojeCentrum.pl

© 2018-2024 MYŚLI POTARGANEJ - Wszelkie prawa zastrzeżone - Kopiowanie i wykorzystywanie zdjęć oraz tekstów, bez pozwolenia autorki, zabronione.
Jestem oficjalnym przedstawicielem Thermomix - kupując u mnie masz gwarancję zakupu oryginalnych urządzeń. Strona ta zawiera moje doświadczenia w gotowaniu z wykorzystaniem urządzenia Thermomix. Treści tu zawarte nie przedstawiają oficjalnego stanowiska firmy Vorwerk Polska.

Zarządzaj zgodami plików cookie
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje serwisu. Szczegółowe informacje na temat przetwarzania Twoich danych, oraz lista Partnerów, znajdują się w polityce prywatności.
Funkcjonalne Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych. Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
  • Zarządzaj opcjami
  • Zarządzaj serwisami
  • Zarządzaj {vendor_count} dostawcami
  • Przeczytaj więcej o tych celach
Zobacz preferencje
  • {title}
  • {title}
  • {title}
  • Sztuka życia
    • Hipnoterapia
    • Kobiecy głos wsparcia
    • Rozwój osobisty
    • Rozwój duchowy
    • Psychologia i emocje
    • Relacje i komunikacja
    • Pasje i inspiracje
    • Styl życia i harmonia
  • Podróże
    • Podróże zagraniczne
    • Podróże po Polsce
    • Podróżnicze ABC
    • Sport i turystyka
  • Lifestyle
    • Muzyka
    • Książki
    • Film i teatr
    • Porady
    • Edukacja
    • Praca i finanse
    • Zwierzaki
  • Zdrowie i uroda
    • Dieta i odżywianie
    • Kosmetyki i uroda
    • Pielęgnacja ciała
    • Zdrowie i odporność
    • Zdrowy styl życia
  • Kuchnia
    • Przepisy
      • Przepisy na Thermomix
      • Dania fit
      • Sałatki i surówki
      • Wegetariańskie
      • Na słodko
      • Chleby i bułki
      • Dania obiadowe
      • Zupy
      • Śniadanie
      • Na imprezę
      • Przetwory i napoje
    • Przez żołądek do zdrowia
    • Dookoła kuchni
  • Dom i ogród
  • DIY
    • Pomysły do domu
    • Pomysły na prezent
    • Do zrobienia z dziećmi
    • Decoupage
    • Zrobione na szydełku
    • Domowe kosmetyki
    • Inne inspiracje
    • Moje wyroby
  • Dzieci i rodzina
  • Moda
wpDiscuz