Czytasz teraz
Robótki ręczne – wellness dla mózgu

Robótki ręczne – wellness dla mózgu

Kasia Potargana

Lubię dziergać na szydełku i ozdabiać przedmioty techniką decoupage. Ktoś zapytał mnie ostatnio po co to robię? Czy nie uważam, że tracę czas, wydaję niepotrzebnie pieniądze? Otóż, nie. Bo robótki ręczne to wellness dla mózgu.

Wellness dla mózgu? Czy aby trochę nie przesadziłam? Zdecydowanie nie. Tak jak ćwiczenia rozwijają mięśnie, spa i masaże poprawia urodę ciała, tak robótki ręczne mają ogromny, dobroczynny wpływ na nasz układ nerwowy i nie tylko. Nie wierzycie? To przeczytajcie.

Co to są robótki ręczne?

Za robótki ręczne przyjmijmy wszystko co tworzymy samodzielnie – własnymi rękami. Może to być dzierganie na drutach, czy szydełku, decoupage, wyszywanie, majsterkowanie, robienie ozdobnych świec, filcowanie i wszystko co Wam przyjdzie do głowy by tworzyć, czemu poświęcacie czas i uwagę.

Dlaczego zajęłam się robótkami

Powodów było kilka, ale zaczęło się od tego, że wiecznie aktywna musiałam, gdy dzieci poszły do szkoły, nagle usiąść i siedzieć z nimi przy lekcjach. To było dla mnie trudne zadanie. Tak siedzieć, nic nie robić i tylko patrzeć jak dziewczynki robią szlaczki. Pomyślałam, że to doskonała okazja, by samej spróbować czegoś nowego, czegoś co będzie dla mnie stanowiło wyzwanie. Potrzebowałam zajęcia, które będzie kreatywne, ale pozwalające jednocześnie być blisko dzieci i od którego można się łatwo oderwać w razie potrzeby.

Wysiłek dla mózgu

Kompletnie nie posiadam zdolności manualnych, postanowiłam zatem trochę powalczyć z własną słabością i wysilić mózg do pracy. Kazać mu zaplanować przestrzeń, z czym mam ogromny problem i  zapanować nad koślawymi rękami. Zaczęłam dziergać na szydełku. Samo odczytanie instrukcji z obrazków i opisów, od sposobu trzymania szydełka i naciągnięcia włóczki na palce, przez kolejne ściegi, do konkretnych wzorów,  było nie lada wyzwaniem. To tak jak nauczyć grać na pianinie, albo śpiewać kogoś kto kompletnie nie ma słuchu muzycznego. Nie mniej po wielu, wielu próbach, pruciu i zaczynaniu od nowa, udało mi się zrobić pierwszą, koślawą zakładkę do książki. Od tej pory wyprodukowałam już mnóstwo rzeczy: aniołki, koszyki, ubranko dla psa, chustę, skarpetki, a nawet czapkę na kask… I wszystko lekko koślawe, ale nie poddaję się i nadal pracuję nad sobą, aby moje dzieła były jak najładniejsze i mam nadzieję, że choć teraz obdarowani moimi pracami przyjmują prezenty z wyrazem litości w oczach, kiedyś będą mnie o nie prosić, a może nawet będą gotowi za nie zapłacić? Z tych samych powodów zajęłam się frywolitką, oraz decoupagem, a ostatnio wzięłam się za produkowanie i ozdabianie świec. Każda taka praca, to wyzwanie, pobudza  mózg do pracy i nie pozwala mu na starzenie się. Rozwija także

kreatywne myślenie,

które tak bardzo jest obecnie doceniane i modne. Tworząc robótkę, poszukuję nowych rozwiązań i nowych pomysłów. Cały czas myślę, jak tu zrobić, żeby coś lepiej wyglądało. Jakich użyć sposobów na rozwiązanie pojawiającego się problemu w czasie tworzenia. Oczywiście najłatwiej by było spytać wujka Google, ale przecież nie tędy droga.  Ostatnio np. zafascynowało mnie robienie ozdobnych świec. Cały czas kombinuję jak tu zrobić, żeby zatopić w świecy kwiaty, gałązki, ziarenka kawy tak by były widoczne, trzymały się, a jednocześnie, żeby świeca była gładka i estetyczna. Uwierzcie, nie łatwe to zadanie bez podpowiedzi z zewnątrz. I tu nasunęła mi się kolejna zaleta robótek –

łączą ludzi.

Tak, tak jak każda pasja robótki mogą łączyć ludzi. Można sobie chodzić na specjalne zajęcia i przebywać w gronie zainteresowanych tym samym tematem, nawiązywać nowe przyjaźnie i znajomości, albo tak jak u mnie w domu, w niektóre robótki wciągnąć najbliższych. Z dziewczynami dekupażujemy bombki i pisanki na święta. A niedawno w świeczki wkręcił się też mój mężczyzna, który jako inżynier i chemik z wykształcenia podszedł do problemu technicznie i też kombinuje ze mną jak te świeczki ugryźć.

Są niczym medytacja

Robótki to dla mnie także rodzaj medytacji. Kiedy zajmuję się robótkami skupiam się tak bardzo, że świat zewnętrzny przestaje istnieć. Wszystkie problemy znikają. Myśli zajęte są ilością oczek, równym przyklejeniem, precyzją wykonania. To pozwala umysłowi odpocząć, zrelaksować się, złapać oddech i nabrać sił do podejmowania kolejnych życiowych wyzwań.

Uczą cierpliwości

Ooo ta umiejętność jest mi szczególnie daleka, a bardzo potrzebna. Dlatego robótki ręczne dają mi niezłą szkołę. Ciągłe prucie i zaczynanie od nowa, czekanie aż wosk zastygnie, żeby zobaczyć efekt na świecy. Delikatne, spokojne ruchy przy decoupage i czekanie aż wyschnie kolejna warstwa, to dla mnie ogromne wyzwanie, ale pokornie się mu poddaję i muszę Wam powiedzieć, że przekłada się to też na moją codzienność, choć daleko mi jeszcze do ideału.

Dają satysfakcję i zdrowie

Kiedy w końcu uda mi się skończyć robótkę i wygląda mniej więcej tak, jak sobie zaplanowałam, czuję się szczęśliwa i dumna. A to uczucia, które są potrzebne każdemu z nas. Potrzebujemy czuć się dowartościowani. Świadomość, że pokonało się własne słabości, zrobiło coś ładnego i ciekawego jest bezcenna. Wydzielają się wtedy hormony szczęścia, które mają dobroczynny wpływ na działanie całego organizmu. Przekłada się to na naszą odporność na choroby, prawidłowe działanie serca, układu trawienia i nerwowego, co potwierdzają wyniki badań naukowych, ale ja to czuję na sobie po prostu.

Bardzo Was zachęcam i rekomenduję zajmowanie się rękodziełem. Szczególnie teraz, gdy dni są coraz krótsze, a wieczory długie. No i zbliżają się Święta dając okazję i pretekst do podjęcia prób, by zrobić prezenty własnoręcznie.

 

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

© 2018-2019 Myśli Potarganej - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Obsługa techniczna - TwojeCentrum.pl

W górę