Kocham życie, kocham siebie – Ty też możesz

Kasia Potargana
12 komentarzy

Kocham życie i kocham siebie. Ty też? To wspaniale! Zapraszam Cię do nowego (starego) cyklu na blogu, w którym postaram się Ci pomóc. Będę pisała o tym jak sobie radzić z codziennością, jak sobie radzić z kobiecością, z człowieczeństwem… Co zrobić, by codzienność była bardziej kolorowa, pasjonująca i dająca radość, a my szczęśliwsze. Może wśród życiowych tematów, których będzie teraz więcej na blogu, zobaczysz właśnie siebie? Może to pomoże Ci w jakiś sposób, albo spowoduje, że poczujesz się lepiej?

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z blogowaniem

moją misją było niesienie otuchy, wspomaganie kobiet w ich codziennym życiu i w rozwoju. Dużo starałam się pisać takich wspierających, trochę może nawet „psychologicznych” tekstów. Jednak miałam wrażenie, że nikt tego nie czyta i zmieniłam front. Nadal chciałam wspierać kobiety, ale pokazując różne fajne rzeczy, które można robić i cieszyć się nimi (nie przestanę tego robić Kochana, bo to część mojego życia takie wymyślanie – cudowanie).

Jednak ostatnio, nie wiem czy przypadkiem

(bo coraz mniej wierzę w przypadki), kilka niezależnych od siebie osób powiedziało mi, że lubiło tę psychologiczną, wspierającą część mojego bloga i pytało, czemu już tego nie robię. Powiedziały mi, że chciałyby znów poczytać u mnie o życiu. O tym, o czym czasem rozmawiamy i o tym, co nam te rozmowy dają. A więc jednak ktoś to czytał! Dla kogoś było to ważne! To dodało mi skrzydeł i postanowiłam, że wrócę do tej tematyki.

Nie mam jakiegoś bardzo psychologicznego wykształcenia (choć pracę magisterską pisałam właśnie z psychologii) i daleko mi do fachowca (trochę też dlatego, że zarzuciłam to pisanie – swoją drogą to też dobry temat na wpis takie blokujące dążenie do bycia doskonałym i fachowym na 120%). Jednak, gdy tak się zastanowić, trochę lat mam za sobą. Trochę przeżyć też. Miliony książek, parę warsztatów… No i mnóstwo obserwacji i przemyśleń.

Mam też za sobą trudną drogę zmiany

A właściwie cały czas jestem na tej drodze i świadomie idę nią, czasami potykając się, a czasami biegnąc niemal nie dotykając stopami ziemi. Trudne dzieciństwo i okres młodzieńczy (kto go nie miał, prawda?) bez tragedii, ale wystarczająco, by naznaczyć moje usposobienie nutą cienia. Pracoholizm, który objawił się już na studiach, połączony z całkowitym oddaniem się dzieciom i rodzinie, doprowadził do zagubienia siebie i poczucia własnej wartości sięgającego podłogi. I w naturalnej kolejności przyszły depresja, nerwica lękowa.

W tym momencie, zaczynało mi też coś świtać, że chyba jest coś nie tak z moim życiem, zaczynały się pojawiać pierwsze pytania o sens życia. I ciach, pierwsze odpowiedzi nadeszły i pierwsze rozwiązania: zdrada, rozwód, zgliszcza po rodzinie i własnej firmie. I dalej: Macierzyńskie potknięcia. Przepracowanie i gonitwa za pieniądzem, by utrzymać dzieci. Weryfikacja przyjaciół. Szarość codzienności, borykanie się z własnymi słabościami i przeciwnościami losu, ale jednak z coraz większą świadomością, chęcią zmiany, pracą nad sobą, wracaniem do siebie i do własnych marzeń.

Każdy ma swoją historię

Na pewno masz swoją i jestem jej bardzo ciekawa (może opowiesz mi ją któregoś dnia?). Mam i ja. Z mojej historii staram się wyciągać wnioski, obserwować siebie i dążyć do jak największego własnego dobrostanu. Nauczyłam się cieszyć się życiem i być wdzięczna za jego dary. Nauczyłam się odwagi i otwartości. Uczę się odpoczywać i odpuszczać. Uczę się tak wielu rzeczy.

W tej drodze zaczęłam też zauważać. Zauważać świat poza mną. Zauważać ludzi wokół. Widzieć w nich człowieka – takiego ja. Zaczęłam zauważać problemy innych kobiet i zaczęłam czuć wręcz przeogromną, wszechogarniającą chęć pomocy im, by były szczęśliwsze, wolne, niezależne. By żyły tak jak chcą, a nie w schemacie konwenansów.

Nie wiem, czy mam do tego prawo, by mówić Ci radzić sobie z życiem

i myślę, że nawet nie będę próbowała. Raczej chciałabym dzielić się z Tobą tym wszystkim, co już w sobie przerobiłam, co przemyślałam, bo być może w ten sposób będę mogła Ci pomóc? Może właśnie tak jak ja, chcesz zmienić swoje życie, by było radośniejsze, piękniejsze i pełniejsze i potrzebujesz do tego jakiegoś małego sygnału?

Szczerze mówiąc, pisanie na tak intymne w sumie tematy jest/będzie dla mnie bardzo trudne. Myślę, że także dlatego zarzuciłam pisanie o życiu. Zdecydowanie łatwiej opisywać przygody, poznane kraje, jak zrobiłam koszyk na szydełku, czy przepis na nalewkę. Wiesz o czym mówię? Jednak mam nadzieję, że jakoś to pójdzie i będę potrafiła przekazać Ci to wszystko co się we mnie kłębi i czym chcę się z Tobą dzielić.

Powiedz, o czym chciałabyś ze mną pogadać? Co Cię trapi, albo co ciekawi? Jak się czujesz w swoim życiu? Nie jestem nikim mądrzejszym od Ciebie, ale coś mi się już udało, pokochałam życie od nowa. Może uda mi się otworzyć i Tobie jakieś nowe drzwi?

Subscribe
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Grzegorz Szymański

Bardzo pozytywne myślenie – trudno o nie w dzisiejszym świecie. A już na pewno kochać życie pracując w marketingu.

sportodzywki.pl

Świetny, barwny i motywujący wpis. Życie trzeba kochać i szanować. To niezwykle ważne.

detektyw warszawa

Świetny, motywujący wpis. Życie trzeba kochać, ale także je szanować i o nie walczyć.

kolejnyrozdzial

Każdy może. Jednak nie zawsze jest łatwo. Zależy wszystko od twojego otoczenia.

feellove.pl

Świetny, motywujący wpis. Każdy może, tylko trzeba chcieć!

Olejek CBD

Bardzo motywacyjny wpis. Miłość do siebie to fundamentalna sprawa.

Zobacz także

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki. Akceptuj Polityka prywatności

Polityka prywatności