First minute, czy last minute? – Kiedy warto kupować zagraniczne wakacje

Pytaniem, które często słyszy się w biurach podróży, jest pytanie o to kiedy najlepiej kupować wakacje: w ofercie first minute, czy last minute? Jeśli chodzi o cenę na pewno obie opcje są korzystne, chociaż w ogólnym mniemaniu lepsze ceny i okazje można „złapać” polując na oferty last minute. Zastanówmy się jakie profity płyną z obydwu opcji.

Last minute

Trochę przewrotnie zaczynam od opcji „ostatecznej”, ponieważ tak jak pisałam, jest ona bardziej popularna. I rzeczywiście ma ogromny atut, jakim jest okazja wyjazdu za bardzo niewielkie pieniądze. I to jest właściwie jedyna zaleta. Jeśli nie zależy Wam na konkretnym kierunku, jesteście spakowani i macie przygotowaną daną kwotę, ważny paszport, oraz skłonności do ryzyka, możecie próbować szczęścia. Okazuje się jednak, że choć nie uwierzycie, ceny imprez tuż przed wylotem, zamiast maleć – rosną. Może też okazać się, że wybierając się większą grupą nie dostaniecie tylu miejsc w hotelu, ilu potrzebujecie. Po prostu te ciekawe hotele łączące atrakcyjną cenę i dobry standard są już w większości dawno sprzedane. Oferta jest więc okrojona i trzeba brać to co jest. A to co jest nie do końca musi spełniać nasze oczekiwania. Np.: hotel będzie daleko od plaży, choć wolelibyście blisko, w miejscowości gdzie są piaszczyste plaże nie będzie miejsc, więc zostaną te ze żwirkiem, a Wy uwielbiacie budować zamki z piasku itd.

First minute

Może więc warto zastanowić się nad zarezerwowaniem jesienią wczasów na kolejne lato? W większości biur podróży sprzedaż zaczyna się już we wrześniu. Biura prześcigają się w przyciągnięciu klientów do zakupu w tym okresie, co niesie za sobą szereg profitów i udogodnień dla klientów. Sprzedaż first minute przebiega etapowo i muszę powiedzieć, że na prawdę warto „załapać się” na pierwszy etap, który zazwyczaj kończy się w pierwszych dnia listopada. Po pierwsze ceny będą porównywalne z cenami last minute. A na dodatek niektóre firmy (np. Rainbow) oferują tzw. „Gwarancję najniższej ceny” – czyli zwrot różnicy w cenie, jeśli znajdziecie w ich biurze dokładnie taki sam wyjazd, z takimi samymi parametrami. Co oznacza, że nadal w pewnym sensie możecie polować na cenę last minute, tylko z pewnością, że wakacje dawno już macie zapewnione w takim kształcie, w jakim chcecie. Po drugie zaliczki są o wiele niższe, niż w późniejszym okresie. Nie musicie też obawiać się, że za rok może się u Was dużo zmienić i wycieczka Wam przepadnie. Jednym ze wspominanych profitów jest gwarancja bezpłatnej zmiany rezerwacji, która pozwala Wam spać spokojnie, że jak będziecie potrzebowali dokonać zmiany planów urlopowych, nie będzie z tym żadnych problemów. Możecie też ubezpieczyć się za grosze od kosztów rezygnacji z imprezy. W drugim etapie, trwającym najczęściej do końca roku, udogodnień jest nieco mniej, ale nadal możemy zarezerwować korzystnie wycieczkę.

Reasumując, last minute jak najbardziej, ale dla osób które lubią być zaskakiwane, polować na okazje i mają naturę gracza. First minute, polecam tym, którzy poza niskimi cenami cenią sobie spokój i bezpieczeństwo.

Poruszył Cię ten wpis? Skomentuj, udostępnij, polub. Będę wdzięczna za każdą Twoją reakcję.
  • 7
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    7
    Udostępnienia