Czytasz teraz
Łyżwy – trochę zimy, gdy brak śniegu za oknem

Łyżwy – trochę zimy, gdy brak śniegu za oknem

Kasia Potargana

Co tu zrobić, gdy brak śniegu za oknem, a nam się chce choć trochę zimy? Można wybrać się na łyżwy. Może nie jest to śnieg, z którego ulepisz bałwana, czy zjedziesz na sankach, ale przynajmniej temperatura otoczenia jest zbliżona do tej, jaką oczekiwałoby się w zimie i jest biało (przynajmniej gdy spojrzysz pod nogi).

Ja osobiście uwielbiam łyżwy.

Lubię czuć pęd na buzi i ten chłodek lodowiska. Lubię też się bawić jazdą i uczyć nowych technik. No i mam okazję do poruszania się po prostu, a ruch to endorfiny. Przyznam Ci się, że jak jadę na łyżwach nie potrafię zlikwidować banana ba mojej buzi. Śmieję, się jak lekko pomylona, co musi budzić lekką konsternację współużytkowników lodowiska, szczególnie gdy zauważają, że nie jestem nastolatką (przynajmniej na zewnątrz, bo w środku oczywiście ciągle maj).

Dlatego jak tylko zaczynają działać łódzkie ślizgawki, zaczynam dulczyć mojemu Facetowi, żebyśmy poszli na lodowisko. W tym roku zajęło mi to dwa miesiące, ale dopięłam swego i w końcu się wybraliśmy tydzień temu po raz pierwszy.

Pojechaliśmy w niedzielę wieczorem,

po weekendzie odwołanych ślizgawek przez mecze hokejowe. Tłum na łódzkiej „Bombonierce” nie zachęcał. Kolejka do kasy i wypożyczalni łyżew krzyczała do nas: „uciekajcie szaleńcy!” Ale ja jak coś sobie postanowię, to nie ma przebacz i biedny mój Man musiał swoje odstać, a następnie wbić się w wypożyczone łyżwy.

I tu uwaga. Właśnie powoli sezon sprzedażowy na zimowy sprzęt sportowy się kończy, warto więc kupić sobie za niewielkie pieniądze łyżwy i nie liczyć na te z wypożyczalni. Pomijam aspekt higieny, której nie do końca ufam w takich miejscach, ale łyżwy z wypożyczalni są tak zjechane i wymęczone, że szkoda nóg na nie.

Karol dzielnie przetrwał ślizgawkę w dzikim tłumie w kaleczących stopy łyżwach, po czym z pewnym zaskoczeniem usłyszałam, że… następnym razem przyjdzie ze swoim sprzętem. Jupi! Udało się! Stary złapał bakcyla! I faktycznie. Skorzystałam z okazji, że Walentynki tuż, tuż i poszliśmy mu kupić walentynkowe łyżwy. Każdy pretekst jest dobry, prawda? A łyżwy przyczynią się do rozkwitu związku (czyż nie o to w Walentynkach chodzi?), ponieważ będziemy mogli razem ładować się endorfinami i cieszyć prawie zimą.

Z nowymi łyżwami wybraliśmy się na kolejną ślizgawkę.

Tym razem na lodowisko na Retkini. Jaka miła odmiana od zatłoczonej Bombonierki. Do tego na ostatniej turze przygaszane jest główne światło, pracują kolorowe światełka i gra fajna muzyczka. Pełen relaks.

Zachęcam Cię i namawiam do wybrania się na lodowisko, z partnerem, mężem, koleżanką i oczywiście z dzieckiem. Właśnie trwają ferie. Myślę, że to przyjemna alternatywa dla gier komputerowych i Netflixa dla Twojego dziecka, ale też i dla Ciebie.

Jeśli jeszcze nie jesteś przekonana,

podpowiem Ci, że jazda na łyżwach to wspaniała sprawa nie tylko dla Twojej duszy, ale też dla Ciała. Jazda na łyżwach doskonali poczucie równowagi, wzmacnia mięśnie pleców, mięśnie brzucha i nóg. No i spala mnóstwo kalorii. Przez godzinę jazdy możesz pozbyć się od 300 do 800 kalorii! Ile to pączków? (to tak w temacie tłustego czwartku).

Jak się zabezpieczyć

Przed udaniem się na lodowisko może Cię powstrzymywać strach przed upadkiem. Cóż, jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz. Możesz jednak zmniejszyć ryzyko używając ochraniaczy na kolana i łokcie, kasku rękawiczek. Nie ma się czego wstydzić. Coraz więcej osób używa kasków i ochraniaczy, więc nie będziesz sama wystrojona w zabezpieczenia.

Jak się ubrać na łyżwy?

Wygodnie i nie… za ciepło. Będziesz się intensywnie ruszać, więc kurtki, szaliki, czapki nie będą Ci potrzebne. Ja zazwyczaj zakładam spodnie jeansowe, zwykłe bawełniane skarpetki, bawełnianego t-shirta i lekki sweter, bądź bluzę. No i koniecznie rękawiczki, które ochronią dłonie przy upadku.

Jakie łyżwy kupić

W mojej opinii najlepiej kupić skórzane, sztywne, sznurowane. Są na tyle twarde, że dobrze trzymają stopę, a jednocześnie nie czujesz się w nich jakbyś miała zabetonowane stopy (tak się czuję w całych plastikowych łyżwach). Możesz też wziąć pod uwagę łyżwy z miękkim butem. Ja jednak nie przepadam za takimi. Jak dla mnie za słabo trzymają nogę w kostce, przez co dają mniejsze przełożenie siły z nogi na płozę i wolniej się jeździ. Mam wrażenie, że trudniej też w nich utrzymać prawidłową postawę i równowagę, ale to moja osobista opinia.

Co do wyboru płozy, zwykło się uważać, że figurówki są dla kobiet, „hokejowa” płoza dla mężczyzn. Powiem tak. Co kto lubi. Ja i moje dzieciaki dałyśmy ząbki naszych figurówek do spiłowania i nie mamy ząbków. Płoza figurowa nie jest łatwą płozą. Do nauki jazdy na pewno polecam płozę bez ząbków. Będzie łatwiej opanować technikę prawidłowego odpychania się bokiem stopy i jazdy krokiem łyżwowym. A ząbki zostawmy tym, co kręcą piruety itp.

Po zakupie pamiętaj oddać łyżwy do naostrzenia. Fabryczne ostrzenie nie daje komfortu jazdy. Można powiedzieć, że kupne łyżwy nie są naostrzone wcale. Koszt ostrzenia to ok 5-20 zł.

Pierwsze kroki na lodzie

Nie jestem wielkim ekspertem i trudno uczyć poprzez post na blogu. Ale jeśli to będą twoje pierwsze kroki na lodzie, chciałabym Ci podpowiedzieć, jak sobie poradzić w pierwszych chwilach.

Po pierwsze postaraj się mieć w miarę rozluźnioną postawę (wiem, łatwo radzić, ale spróbuj). Jak wejdziesz na lód koniecznie się nachyl i lekko rozłóż ręce. Cały czas pamiętaj o ugiętych kolanach i lekko pochylonej sylwetce. Stopy ustaw w literę V – pięty razem, palce na zewnątrz. Spróbuj podreptać z tak ustawionymi stopami, a później powoli się odpychaj. Nie zrażaj się niepowodzeniami. Każdy kiedyś zaczynał. Jeśli ktoś Cię podtrzymuje, pomaga, niech złapie Cię za obie ręce i jedzie przed Tobą, a nie obok. Takie trzymanie za jedną rękę i jazda ramię w ramię może prowadzić do wypadku (upadku), a na pewno nie przyczyni się do Twoich postępów w jeździe. Nie wstydź się też skorzystać z pingwinka. Bierz to na śmiech i ucz się. Zaraz nie będzie Ci potrzebny.

Możesz też skorzystać ze szkółki jazdy na łyżwach. Na prawie każdym miejskim lodowisku taka szkółka funkcjonuje. Widziałam nawet szkółki hokejowe, jazdy synchronicznej i tańca w parach (!).

Ile to kosztuje

Jest to stosunkowo tani zimowy sport (na pewno tańszy, niż narty). Łyżwy możesz kupić już za ok 150 zł. Wejście na ślizgawkę to ok 12 zł dorosły i 6 zł dziecko. W Łodzi mamy też lodowiska przy centrach handlowych, sponsorowane przez te centra. Zorientuj się czy i w Twoim mieście nie ma takiego lodowiska. Wypożyczenie łyżew do rząd wielkości 5-10 zł.

Hm, chyba za bardzo się rozpisałam, więc powoli kończę. Chciałam Ci tylko napisać, że łyżwiarstwo jest mega przyjemne i warto z niego korzystać, szczególnie teraz, gdy zima za oknem jakoś mało zimowa.

3
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Irena-Hooltayewpodróży
Gość

Jeździłam na łyżwach jako dziecko, podobało mi się -)
Teraz mniej mi się podoba, bo wieki nie jeździłam.Owszem super, zdrowo i same zalety.
Ale chyba z gipsu bym nie wylazła.
Gratuluję natomiast pomysłu na spędzenie wolnego czasu i ruszenie się z domu.
Popieram aktywny wypoczynek-)))

Sikorkowe Pasje
Gość

Jak miałam kilka lat, to tato chodził ze mną na lodowisko a raczej na stawy, które kiedyś były porządnie zamarznięte 🙂 Nie to co dziś cienki i kruchy lód. Miałam wtedy takie podwójne łyżwy – wyglądały takie jak dzisiejsze rolki tylko że bez kółek. 😀 Później dłuuuga przerwa aż do technikum. Wtedy już zakładałam te prawdziwe z paskiem na środku. Nasz w-fista był maniakiem jazdy na łyżwach. Niestety nie nauczyłam się bo ciągle się bałam. Dziś lubię oglądać tańce na lodzie czy od czasu do czasu ze znajomymi wyskoczyć na hokeya – ale nie każcie mi zakładać łyżew więcej.


© 2018-2019 Myśli Potarganej - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Obsługa techniczna - TwojeCentrum.pl

W górę