Czytasz teraz
Kotlety mielone, czyli szaleństwo mamy pod nieobecność dzieci

Kotlety mielone, czyli szaleństwo mamy pod nieobecność dzieci

Kasia Potargana

„Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni, gdy nie ma w domu dzieci to jesteśmy niegrzeczni…”  Dzieciaki wyjechały i wreszcie mogę robić co chcę i jeść to co chcę! Zaszaleję i… usmażę sobie kotlety mielone.

Tak, tak kotlety mielone to mój rarytas, który jadam prawie tylko wtedy, gdy nie ma moich dziewczynek w domu. Bardzo je lubię, a one nie. Ponieważ nie bardzo mi się chce gotować na kilka garnków, nie jem moich pyszotek przez większość roku. A kocham je w każdej postaci: na gorąco prosto po usmażeniu z chrupiącą skórką, na zimno kradzione z lodówki i w kanapkach, a nawet duszone w sosie własnym (te najmniej chyba).

Robię je z różnego rodzaju mięs. Z drobiowego, wieprzowego, lub wieprzowo – wołowego. Najważniejsze, by było świeże i z pewnego źródła. Do tego ziemniaczki (oczywiście), suróweczka (dzisiaj akurat była mizeria) i maślanka. Niebo w gębie…

No to zaczynamy rozpustę.

Lista zakupów:

  • mięso mielone 500 g.
  • duża cebula
  • bułka tarta 1 szklanka
  • 2 jajka
  • 2 łyżki mleka
  • sól
  • pieprz
  • olej do smażenia

Przygotowanie:

  • cebulę obieramy i drobno siekamy
  • mięso wkładamy do miski
  • mieszamy  mięso z cebulą, dodajemy 2 łyżki bułki tartej (kotlety będą miękkie), jajko, sól i pieprz do smaku
  • na płaskim talerzu roztrzepujemy jajko z mlekiem
  • wysypujemy na drugi talerz pozostałą część bułki tartej
  • rozgrzewamy olej na patelni w ilości takiej, by sięgał co najmniej 1/3 grubości kotleta.
  • formujemy dłonią nieduże, owalne kotlety lekko spłaszczając je od góry i od dołu (można też to robić na deseczce wyrównując kotlety nożem)
  • obtaczamy w bułce, jajku i z powrotem w bułce
  • smażymy na gorącym tłuszczu, na niewielkim ogniu obracając, gdy jedna strona się zrumieni.

Podajemy tak jak lubimy, ale najlepiej w towarzystwie jakiejś wyrazistej w smaku surówki (w piątek podrzucę przepis na jedną z nich) i ziemniaczków z wody, posypanych koperkiem i  polanych tłuszczykiem z kotletów.

Porcja na 4 osoby

Czas przygotowania ok. 40 min.

Oczywiście to nie jedyna przyjemność jaką sobie sprawiam, gdy moje najkochańsze są na wakacjach. Czasem sprzątam jeszcze ich pokoje, ha ha.

A na poważnie myślę, że warto ten czas wykorzystać dla siebie. Nie dzwonić za dużo i nie męczyć dzieci. Niech też mają trochę wolności. Na prawdę dadzą sobie radę, a brak wiadomości od nich to dobra wiadomość.  Można się troszkę „odgruzować”, iść do fryzjera, kosmetyczki, poczytać książkę od dawna odkładaną na wolną chwilę, obejrzeć film i żreć chipsy (na co dzień zabronione), wyjść na miasto, na spacer, na piwo, na kawę i zobaczyć jak ludzie wyglądają (uwielbiam i właśnie dzisiaj się wybieram), na rower, albo iść do klubu i tańczyć do białego rana, a co?!

No to ja już przyznałam się do swoich szaleństw pod nieobecność dzieci. A Wy co wtedy robicie? Piszcie Kochane/ Kochani. Rodzic też człowiek.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

© 2018-2019 Myśli Potarganej - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Obsługa techniczna - TwojeCentrum.pl

W górę